Osobiste wycieczki w skarpetach i sandałach

Po co nam Rada Języka Polskiego? Spór o e-sport, rolki i ortografię

Jak się pisze popularne przekleństwo: przez „ch” czy „h”? Czym zajmuje się Rada Języka Polskiego i co zmieniła w ortografii w 2026 roku? Fakty i opinia.

Pierwsza publikacja:

Wielki biały napis HWDP namalowany na ceglanym murze przy chodniku, wokół mniejsze niebieskie tagi graffiti
HWDP, czyli pisownia z dawnych, dobrych czasów, zanim na murach pojawiło się CHWDP
Spis treści
  1. Czym zajmuje się Rada Języka Polskiego?
  2. Jak się pisze to przekleństwo: przez „ch” czy przez „h”?
  3. Rolkarstwo czy wrotkarstwo?
  4. E-sport czy esport? Kiedy nie ma o czym pisać
  5. Prawdziwy problem polszczyzny: „powinieneś” czy „powinnaś”?
  6. Co się zmieniło od 2019 roku?
  7. Moje zdanie: Rada tak, ale do prawdziwej roboty

Świat idzie do przodu. Klikona, czyli miejskiego krzykacza, który ogłaszał na rynku decyzje rady miasta, zastąpiły głośniki, a potem powiadomienia w telefonie. Zniknęły też urzędy, które kiedyś wydawały się wieczne, choćby Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli PRL-owska cenzura. Przy dzisiejszej lawinie treści jego urzędnicy bez sztucznej inteligencji nie przeczytaliby nawet promila tego, co trafia do sieci.

Myślę, że z Radą Języka Polskiego jest podobnie. Pytanie, po co nam Rada Języka Polskiego, zadaję sobie za każdym razem, gdy słyszę, że znów rozstrzygnęła spór, którego poza nią nikt nie prowadził. Moja odpowiedź w skrócie: Rada ma sens jako arbiter ortografii, ale za często zajmuje się drobiazgami, a za rzadko prawdziwymi problemami polszczyzny.

Poniżej wyjaśniam, dlaczego tak uważam. Na końcu odnotowuję, co się zmieniło od 2019 roku, bo zmieniło się sporo.

Czym zajmuje się Rada Języka Polskiego?

Zacznijmy od faktów, bo wiele osób (kiedyś także ja) wrzuca do jednego worka Radę, poradnie językowe i autorów słowników.

  • Kiedy powstała? 9 września 1996 roku, uchwałą Prezydium Polskiej Akademii Nauk.
  • Na jakiej podstawie działa? Na podstawie ustawy o języku polskim z 7 października 1999 roku. W tej formule działa od 2000 roku.
  • Kto w niej zasiada? Około 40 osób, głównie językoznawcy, ale też prawnicy, lekarze, teolodzy, dziennikarze i pisarze. Przewodniczyli jej kolejno Walery Pisarek, Andrzej Markowski (2000–2018), a od 2019 roku Katarzyna Kłosińska.
  • Co robi? Jako instytucja opiniodawczo-doradcza ustala zasady ortografii i interpunkcji, rozstrzyga wątpliwości językowe, opiniuje terminologię i teksty urzędowe, a co dwa lata przedstawia Sejmowi sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego.

Źródło: Wikipedia.

Zwykły użytkownik języka spotyka jednak Radę głównie w mediach. Kiedy dziennikarz radiowy nie ma już kogo zaprosić do studia, zaprasza członka Rady i przez kwadrans słuchamy, jak powinniśmy mówić, a jak nie. Nic w tym złego. Pytanie tylko, czy na tym ma polegać rola instytucji z ustawowymi kompetencjami.

Jak się pisze to przekleństwo: przez „ch” czy przez „h”?

Przez pierwsze dziesięć lat mojego życia jedno z najpopularniejszych polskich przekleństw pisało się na murach przez samo „h”. Wszyscy znaliśmy napis HWDP (rozwinięcia chyba nie muszę podawać). Potem nagle okazało się, że temu słowu brakuje „c”, a fani policji zaczęli przerabiać graffiti na CHWDP.

Nie spodziewałem się po polonistach tak inteligentnego trollingu. Specjalnie ustanowili nową pisownię, żeby najzagorzalsi kibice musieli bardziej się namęczyć przy malowaniu wielkiej flagi na następny mecz. Szukając uzasadnienia tej reguły, znalazłem tylko jedno sensowne: „Piszemy przez ch, żeby był dłuższy”.

A teraz rzetelnie, bo to poważny magazyn. Poprawna pisownia to „chuj”, przez „ch”, i nikt jej nigdy nie zmieniał. Słownik języka polskiego PWN notuje wyłącznie tę formę, z kwalifikatorem „wulgarne”, a wersji przez samo „h” w ogóle nie zna. Zapis jest historyczny. W prasłowiańskim rekonstruuje się w tym miejscu głoskę oznaczaną jako *x, która w polszczyźnie dała „ch”, tak samo jak w słowach „duch” czy „mucha”. „H” na murach było więc zwykłym błędem ortograficznym, który z czasem ktoś zauważył.

Co więcej, przy okazji reformy z 2026 roku resort nauki podkreślał, że reguły historyczne, takie jak pisownia „rz”, „ch” i „ó”, zostają nietknięte. O tym, skąd w ogóle bierze się siła przekleństw, piszę w osobnym tekście Co ludzie mają z tymi przekleństwami?.

A jak to będzie po angielsku?

Dokładnego odpowiednika nie ma. W znaczeniu anatomicznym najbliżej są wulgarne „dick” i „cock”, a jako wyzwisko pod adresem mężczyzny „dick” albo „prick”. Żadne z nich nie dorównuje jednak polskiemu oryginałowi, który w jednym zdaniu bywa i rzeczownikiem, i wykrzyknikiem.

Rolkarstwo czy wrotkarstwo?

Kiedyś usłyszałem w radiu językoznawcę, który przekonywał, że poprawna nazwa dyscypliny to „wrotkarstwo”, bez względu na to, na czym jeździmy. Odniosłem wrażenie, że ów językowiec (tak potocznie mówi się o językoznawcach) nigdy nie stał ani na rolkach, ani na wrotkach.

To dwa różne urządzenia. Wrotki mają cztery kółka ustawione parami, jak w samochodzie, a rolki kółka w jednej linii, jak płoza łyżwy. Inaczej się na nich jeździ, inaczej uczy i inaczej przewraca. Spróbuj kupić rolki, wpisując w wyszukiwarkę sklepu „wrotki”, a dostaniesz coś zupełnie innego. To tak, jakby uznać snowboard za odmianę narciarstwa, bo przecież też zjeżdża się ze stoku.

Gdyby taki językoznawca otworzył sklep z rolkami i reklamował go jako „sklep wrotkarski”, szybko zniknąłby z planszy. Uczciwie przyznam, że w sensie formalnym coś w tym jest. „Sporty wrotkarskie” to w Polsce nazwa parasolowa, a związek, pod który podlegają także zawodnicy jeżdżący na rolkach, nazywa się Polski Związek Sportów Wrotkarskich. Tyle że w codziennym języku ludzie dawno rozstrzygnęli tę sprawę sami i mówią po prostu „rolki”.

I tu dochodzimy do sedna: język kształtują jego użytkownicy, a nie komisje. Językoznawcy nazywają to sporem preskryptywizmu (mówimy ludziom, jak powinni mówić) z deskryptywizmem (opisujemy, jak naprawdę mówią). Słowniki prędzej czy później rejestrują to, co się przyjęło, nawet jeśli przez lata uchodziło za błąd. Mała grupa ekspertów może co najwyżej dać amunicję komuś, kto chce zabłysnąć na imprezie zdaniem „właściwie to powinno się mówić…”.

E-sport czy esport? Kiedy nie ma o czym pisać

W styczniu 2019 roku Spider’s Web, czyli, jak lubię go nazywać, Pajęcza Sieć Pana Pająka, zastanawiał się, jak pisać nazwę sportów elektronicznych: „esport” czy „e-sport”. Odpowiedział sam przewodniczący Rady, prof. Andrzej Markowski. Cząstkę e- w znaczeniu „elektroniczny” piszemy zawsze z łącznikiem, a o polskiej pisowni decyduje Rada Języka Polskiego, a nie amerykańskie podręczniki stylu.

Uważam to za temat zastępczy. Każdy wie, o co chodzi, niezależnie od kreski.

Rozumiem argument drugiej strony. Redakcje, wydawnictwa, szkoły i urzędy potrzebują jednego wzorca, bo inaczej każdy tekst wyglądałby inaczej, więc standard ma sens. Tylko że ustalenie, czy stawiać łącznik, to praca na pięć minut, a nie temat do mediów. Mam wrażenie, że z naszym językiem jest dużo pilniejsza robota, bo świat się zmienił, a polszczyzna w pewnych miejscach za nim nie nadąża.

Prawdziwy problem polszczyzny: „powinieneś” czy „powinnaś”?

Mało kogo obchodzi, czy mówi się „wrotkarstwo”, czy „rolkarstwo”, i czy e-sport ma kreskę. Za to polszczyzna ma kłopot, z którym zderzył się prawie każdy, kto pisał slogan reklamowy, newsletter albo przyciski w aplikacji.

Po angielsku piszesz „You should check our offer” i zwracasz się do wszystkich. Po polsku „Powinieneś sprawdzić naszą ofertę” trafia tylko do mężczyzn. Jeżeli chcesz uwzględnić kobiety, zostaje Ci brzydkie „Powinieneś/aś” albo „Powinieneś(-nnaś)”. Wygląda to jak formularz z urzędu skarbowego i jest kompletnie nieczytelne.

Kłopot wynika z gramatyki. W polszczyźnie rodzaj widać w czasie przeszłym („sprawdziłeś”, „sprawdziłaś”), w trybie przypuszczającym („chciałbyś”, „chciałabyś”), w słowie „powinien” i w przymiotnikach („zadowolony”, „zadowolona”). Na szczęście czas teraźniejszy i przyszły w drugiej osobie są neutralne.

Google Translate przetłumaczy angielskie zdanie na formę męską. Może przy niej zostańmy, a kobietom jakoś to wynagrodźmy? (Żartuję, zanim ktoś zdąży napisać do mnie maila).

Jak pisać neutralnie płciowo: sposoby, które działają

Zanim językoznawcy coś wymyślą, copywriterzy radzą sobie sami. Oto kilka sprawdzonych sposobów:

Zamiast Napisz Dlaczego działa
Powinieneś sprawdzić naszą ofertę Sprawdź naszą ofertę tryb rozkazujący nie ma rodzaju
Byłbyś zadowolony z… Spodoba Ci się… czas przyszły jest neutralny
Jeśli już się zarejestrowałeś… Po rejestracji… rzeczownik zamiast czasownika
Powinieneś to wiedzieć Warto to wiedzieć konstrukcja bezosobowa
Czy jesteś zadowolony? Jak oceniasz naszą usługę? pytanie bez przymiotnika

Nie zawsze to wystarcza, bo nie każdy tekst da się napisać samymi rozkaźnikami. I to jest moim zdaniem zadanie dla Rady Języka Polskiego: pomagać tam, gdzie język realnie utrudnia komunikację, zamiast rozstrzygać spory o kreski.

Przed chwilą pisałem, że język kształtują użytkownicy, a nie komisje, więc trochę sobie przeczę. Rada rzeczywiście nie wymyśli nowej formy dekretem. Może jednak zebrać i opisać rozwiązania, które już działają, i dać im swój autorytet, żeby redaktor w urzędzie czy wydawnictwie przestał się bać ich używać. To byłaby praca na miarę instytucji ustawowej. Pół żartem, pół serio proponowałem niedawno, żebyśmy przeszli na angielski, bo tam takich dylematów nie ma.

Co się zmieniło od 2019 roku?

Muszę oddać Radzie sprawiedliwość. Od czasu, gdy napisałem ten tekst, zrobiła kilka rzeczy, których się po niej nie spodziewałem.

Feminatywy: Rada za symetrią

25 listopada 2019 roku Rada przyjęła stanowisko w sprawie żeńskich form nazw zawodów i tytułów. Stwierdziła w nim, że polszczyźnie potrzebna jest większa, a najlepiej pełna symetria nazw męskich i żeńskich. Większość argumentów przeciwko feminatywom uznała za bezpodstawne (OKO.press). Problemu „powinieneś czy powinnaś” to nie rozwiązuje, ale pokazuje, że Rada traktuje płeć w języku jako realny kłopot, a nie fanaberię.

Reforma ortografii od 1 stycznia 2026 roku

Największa zmiana: od 1 stycznia 2026 roku obowiązują nowe zasady pisowni. Rada przyjmowała je w uchwałach z lat 2022–2024, a ogłosiła w maju 2024 roku. Instytut Języka Polskiego UW nazwał ją chyba największą reformą ortografii w czasach powojennych (TVN24). Najważniejsze zmiany:

  • nazwy mieszkańców miast, dzielnic i wsi wielką literą, np. Warszawianin, Krakowianka;
  • marki i pojedyncze egzemplarze wyrobów wielką literą, np. jeżdżę Fordem (wcześniej: fordem);
  • cząstki -by, -bym, -byś osobno po spójnikach, np. „Zastanawiam się, czy by nie pojechać w góry”;
  • „nie” łącznie z przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym, np. nienajlepiej;
  • „pół” łącznie w wyrażeniach typu „półżartem” i „półserio”, ale z łącznikiem w połączeniach typu „pół-Polka”;
  • wielka litera we wszystkich członach nazw lokali i obiektów, np. Karczma Słupska.

Jedną zmianę Rada wycofała jeszcze przed startem reformy. W listopadzie 2025 roku zrezygnowała z pisania wielką literą określeń typu „wyspa” czy „cieśnina” przed nazwą własną, więc zostaje „wyspa Uznam” i „cieśnina Bosfor” (TVN24).

Jedynym obowiązującym źródłem reguł jest teraz dokument „Zasady pisowni i interpunkcji polskiej”. Resort nauki przeznaczył 1,4 mln zł na kampanię edukacyjną i nowy słownik ortograficzny z ok. 100 tys. haseł, którego wersja drukowana ma się ukazać pod koniec 2026 roku (gov.pl).

Czy to dobra reforma? Moim zdaniem kierunek jest słuszny, bo znikają wyjątki i reguły, przy których przed postawieniem kreski trzeba było analizować znaczenie zdania. Część zmian ułatwia życie, inne wyglądają na zmianę dla samej zmiany. „Warszawianin” wielką literą długo będzie mnie kłuł w oczy. Najważniejsze, że Rada zostawiła w spokoju „rz”, „ó” i „ch”, więc graffiti CHWDP pozostaje ortograficznie poprawne.

Moje zdanie: Rada tak, ale do prawdziwej roboty

Porównanie z miejskim krzykaczem było trochę złośliwe. Ktoś musi ustalać wzorzec dla szkół, urzędów i wydawnictw, tak jak ktoś musi sędziować mecz, nawet jeśli kibice i tak wiedzą lepiej. To, czy dana reguła ma sens, każdy może jednak sprawdzić sam, bo wystarczy odrobina myślenia krytycznego.

Podtrzymuję jednak główną myśl. Autorytet takiej instytucji bierze się z rozwiązywania problemów użytkowników, a nie z pilnowania łączników. Język i tak pójdzie swoją drogą, a Rada może ją oświetlać albo stać na poboczu z kodeksem w ręku.

A Ty wolisz, żeby ktoś Ci mówił, jak pisać, czy uważasz, że język powinien regulować się sam?

Najczęściej zadawane pytania

Czym zajmuje się Rada Języka Polskiego?

Opiniuje sprawy używania języka polskiego, ustala zasady pisowni i interpunkcji, doradza w sprawach terminologii i co dwa lata przedstawia Sejmowi sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego. Działa przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.

Jak się pisze to przekleństwo: przez „ch” czy przez „h”?

Przez „ch”. Słownik języka polskiego PWN notuje je wyłącznie w tej pisowni, z kwalifikatorem „wulgarne”. Zapis przez samo „h” to zwykły błąd ortograficzny.

Jak się pisze: e-sport czy esport?

Według Rady Języka Polskiego poprawnie jest „e-sport”. Przewodniczący Rady prof. Andrzej Markowski wyjaśniał w 2019 roku, że cząstkę e- w znaczeniu „elektroniczny” zawsze piszemy z łącznikiem.

Jakie zmiany w ortografii obowiązują od 2026 roku?

Od 1 stycznia 2026 roku nazwy mieszkańców miast i wsi piszemy wielką literą (Warszawianin), wielką literą piszemy też egzemplarze wyrobów (jeżdżę Fordem), a cząstki -by, -bym, -byś oddzielamy od spójników (czy by). Pisowni „rz”, „ó” i „ch” reforma nie zmieniła.

Pozostałe wpisy