Kiedyś było trudno mieć firmę. Czy dziś łatwo robi się biznes?
Rodzice mówili, że kiedyś nie dało się prowadzić biznesu. Porównuję PRL, lata 90. i dziś: co było trudne wtedy, co jest trudne teraz i co z tego wynika.
Pierwsza publikacja:

Spis treści
Dostałem dziś maila od klienta mojej firmy. Napisał kilka komplementów o naszych usługach i przyznał, że tym razem skorzystał z usługi Google’a, bo była za darmo. Dodał, że i tak nas poleca i że gdy będzie potrzebował czegoś na dłużej, chętnie zostawi u nas pieniądze. Zrobiło mi się miło. Przypomniał mi się też problem, który od dawna chodzi mi po głowie.
Od dziecka słyszałem od rodziców, że kiedyś nie dało się prowadzić biznesu. Przyjmowałem to bez dyskusji, ale dziś uważam, że to głównie marudzenie ludzi, którzy bali się zaryzykować. Każda epoka miała swoje trudności, a dobry przedsiębiorca traktuje je jak wyzwania, a nie jak wymówkę. Poniżej porównuję trzy epoki: PRL, lata 90. i dzisiejsze realia.
„Nie nadaję się do biznesu”
Gorzej, że podobne słowa słyszę dziś od znajomych. Mówią, że chcieliby mieć firmę, ale chyba się do tego nie nadają. Takie zdanie denerwuje mnie bardziej niż najgorsza obelga.
Ci ludzie żyją na świecie po 25 lat i wciąż nie rozumieją, że nikt się nie nadaje, dopóki nie spróbuje. Nie twierdzę, że każdy powinien zakładać firmę. Etat to uczciwy wybór i dla wielu osób najlepszy. Przeszkadza mi tylko, kiedy strach przed ryzykiem udaje brak talentu.
Jak wyglądało prowadzenie firmy w PRL?
W PRL prywatna inicjatywa była tolerowana na marginesie. Jak podaje Wikipedia w haśle o firmach polonijnych, polski obywatel mógł założyć co najwyżej mały zakład rzemieślniczy, z mocno ograniczonymi przychodami i liczbą pracowników. Na prywaciarzy patrzono podejrzliwie, a wiele zależało od znajomości i dostępu do towaru.
Furtką były właśnie firmy polonijne, czyli przedsiębiorstwa z kapitałem Polonii. Na dobre ruszyły po 1979 roku, gdy dostały ulgi podatkowe i walutowe. Produkowały głównie kosmetyki, odzież i żywność, a w 1988 roku było ich ponad 700 i zatrudniały ponad 81 tys. osób. Z tego środowiska wyrosły też niektóre wielkie fortuny III RP.
Firmę było więc w PRL trudno założyć i zorganizować. Kiedy jednak już się to udało, bywało wygodnie, bo w gospodarce niedoboru konkurencji praktycznie nie było. Sprzedawało się wszystko, co udało się wyprodukować albo zdobyć.
Lata 90.: wolność, chaos i haracze
Przełomem była ustawa Wilczka, czyli ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 roku, która weszła w życie 1 stycznia 1989 roku. Jej art. 1 mówił, że podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone dla każdego na równych prawach. Na tamte czasy to była rewolucja. W kolejnych latach ustawę zmieniano około 40 razy, w większości ograniczając pierwotną swobodę, a w 2001 roku zastąpiło ją nowe prawo.
W latach 90. firmę dało się więc założyć łatwo, ale wisiało nad Tobą inne ryzyko: że mafia dosiądzie się do interesu jako „wspólnik”. Nie przesadzam. Największa grupa przestępcza tamtych lat, gang pruszkowski, zaczynała od przemytu alkoholu i papierosów, a potem zajmowała się m.in. napadami na tiry i wymuszaniem haraczy. Rozbito ją dopiero po 2000 roku, gdy jeden z jej członków, Jarosław Sokołowski, został świadkiem koronnym.
Jak jest dziś? Łatwo założyć, trudniej się utrzymać
Dziś firmę zakłada się banalnie łatwo. Jednoosobową działalność rejestruje się w CEIDG przez internet i bez opłat. Od 30 kwietnia 2018 roku obowiązuje Prawo przedsiębiorców, a w nim kilka rozwiązań dla początkujących:
- ulga na start (art. 18): przez pierwsze 6 miesięcy nie płacisz składek na ubezpieczenia społeczne, jeśli zakładasz firmę pierwszy raz albo po co najmniej 60 miesiącach przerwy i nie pracujesz na rzecz byłego pracodawcy;
- działalność nierejestrowana (art. 5): drobną działalność do określonego limitu przychodów można prowadzić bez zakładania firmy;
- zasada z art. 8: przedsiębiorca może robić wszystko, czego prawo nie zakazuje.
Rynek jest za to dużo bardziej rozwinięty. Moja firma konkuruje m.in. z darmową usługą Google’a, a takich sytuacji jest coraz więcej. Mały przedsiębiorca walczy dziś nie tylko z sąsiadem z ulicy, ale też z globalnymi gigantami, którzy mogą coś rozdawać za darmo, bo zarabiają na czymś innym.
| PRL | Lata 90. | Dziś | |
|---|---|---|---|
| Założenie firmy | Trudne, tylko mały zakład rzemieślniczy | Łatwe dzięki ustawie Wilczka | Bardzo łatwe, przez internet i bez opłat |
| Konkurencja | Praktycznie żadna | Rosnąca, rynek pełen luk | Ogromna, także globalna i darmowa |
| Największe ryzyko | Urzędnik i brak towaru | Mafia, inflacja, chaos prawny | Konkurencja, zmienne przepisy, koszty pracy |
Jak konkurować z darmowym?
Mail od klienta jest tu dobrą lekcją. Darmowa usługa Google’a wygrała z nami tym razem, bo potrzebował czegoś prostego na chwilę. Kiedy jego potrzeby urosną, wróci, bo zapamiętał, że u nas jest lepiej. Z darmowym nie wygrywa się ceną. Wygrywa się specjalizacją, obsługą i tym, że klient czuje, iż po drugiej stronie jest człowiek, któremu zależy.
Co się zmieniło od 2019 roku?
Kilka rzeczy poszło w dobrą stronę, kilka w złą.
- Wyższy limit działalności nierejestrowanej. W 2018 roku wynosił 50% płacy minimalnej miesięcznie. Od 1 stycznia 2026 roku liczy się go kwartalnie: przychód nie może przekroczyć 225% minimalnego wynagrodzenia w żadnym kwartale, czyli 10 813,50 zł przy płacy minimalnej 4806 zł.
- Deregulacja. W 2025 roku Sejm uchwalił kilka ustaw upraszczających prawo gospodarcze i procedury administracyjne, które zmieniły m.in. Prawo przedsiębiorców.
- Polski Ład. Zmiany podatkowe z 2022 roku, poprawiane jeszcze w trakcie tego samego roku, były dla wielu firm lekcją, że największym ryzykiem bywa dziś niestabilność przepisów.
- KSeF. Według Ministerstwa Finansów od 1 kwietnia 2026 roku Krajowy System e-Faktur jest obowiązkowy dla przedsiębiorców, a najmniejsze firmy, które wystawiają faktury na nie więcej niż 10 tys. zł miesięcznie, dołączą 1 stycznia 2027 roku. Co o tym myślę jako ktoś, kogo polska księgowość od lat doprowadza do szału, opisałem osobno.
Pandemia COVID-19 pokazała z kolei, że firma może stracić klientów z dnia na dzień z powodów, na które nie ma żadnego wpływu. Mimo to uważam, że bariera wejścia jest dziś najniższa w historii.
Problemy czy wyzwania?
Prowadząc firmę, zawsze trafia się na jakieś problemy. W PRL trudno było ją założyć, w latach 90. trzeba było uważać na bandytów, a dziś trzeba wygrać z konkurencją z całego świata. Tych problemów jest znacznie więcej, od przepisów po zatrudnianie i zwalnianie ludzi.
Dobry przedsiębiorca nie patrzy na nie jak na problemy, tylko jak na wyzwania. Kiedy więc znowu usłyszę, że kiedyś to dopiero było trudno, zapytam, co konkretnie powstrzymuje tę osobę dziś. A Ty, co Cię powstrzymuje?
Najczęściej zadawane pytania
Jak długo można nie płacić ZUS po założeniu firmy?
Dzięki uldze na start z art. 18 Prawa przedsiębiorców przez pierwsze 6 miesięcy nie płacisz składek na ubezpieczenia społeczne (składkę zdrowotną trzeba płacić). Ulga przysługuje, jeśli nie prowadziłeś firmy przez ostatnie 60 miesięcy i nie pracujesz na rzecz byłego pracodawcy.
Ile można zarobić bez zakładania firmy w 2026 roku?
Od 1 stycznia 2026 roku działalność nierejestrowana jest możliwa, jeśli przychód w żadnym kwartale nie przekracza 225% minimalnego wynagrodzenia, czyli 10 813,50 zł przy płacy minimalnej 4806 zł. Warunek: przez ostatnie 60 miesięcy nie prowadziłeś działalności gospodarczej.
Czym była ustawa Wilczka?
To ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 roku, która weszła w życie 1 stycznia 1989 roku. Jej art. 1 głosił, że podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone dla każdego na równych prawach. Obowiązywała do końca 2000 roku.


