Osobiste wycieczki w skarpetach i sandałach

Jak się komunikować z ludźmi, a nie sprzedawać im miksery

Komunikacji nikt nas nie uczy, a kursy uczą głównie sprzedawać. Zasady, dzięki którym dyslektyk, który mówił tylko o sobie, nauczył się dogadywać z ludźmi.

Pierwsza publikacja:

Czarno-białe zdjęcie z lat 50.: mężczyzna w garniturze prezentuje wieloramienny mikser do koktajli mlecznych
Ray Kroc, zanim zbudował McDonald’s, był komiwojażerem i sprzedawał miksery do koktajli
Spis treści
  1. Co daje lepsza komunikacja?
  2. Moja historia: dysleksja i mówienie o sobie
  3. Dlaczego nie warto uczyć się komunikacji od coachów
  4. Pięć zasad dobrej komunikacji
  5. Z kim rozmawiasz? Sytuacje, które zmieniają zasady
  6. Jak trenować komunikację na co dzień
  7. A co z MDMA?
  8. Moje zdanie

Komunikujemy się cały czas. Rozmowa przy kawie jest komunikacją, ale mail do klienta, oferta, prezentacja na spotkaniu i SMS do mamy też. Nawet projekt strony internetowej czy menu w restauracji coś komunikuje, tylko bez słów: albo od razu wiesz, gdzie kliknąć i co zamówić, albo się męczysz.

Mimo to w szkole nikt nas tego nie uczy. Uczymy się wzorów skróconego mnożenia i budowy pantofelka, a tego, jak powiedzieć szefowi, że się nie zgadzamy, albo jak rozmawiać z partnerem po kłótni – już nie. Każdy radzi sobie sam, podpatrując rodziców, znajomych i seriale.

Jak się więc komunikować z ludźmi? Moim zdaniem sprowadza się to do pięciu rzeczy: chcieć, słuchać, mówić prosto, rozumieć, z kim się rozmawia, i nie zamieniać rozmowy w bitwę. Poniżej rozpisuję to na konkretne zasady. Najpierw jednak wyjaśnię, dlaczego warto się w to bawić i dlaczego nie warto szukać pomocy tam, gdzie szuka jej większość ludzi.

Co daje lepsza komunikacja?

Dobra komunikacja przekłada się na rzeczy, które dla większości z nas są w życiu najważniejsze.

  • Związki. Psycholog John Gottman przez dekady obserwował pary w swoim laboratorium na Uniwersytecie Waszyngtońskim. Na podstawie tego, jak ze sobą rozmawiały, potrafił z dużą trafnością przewidzieć, które się rozstaną. O jego „czterech jeźdźcach apokalipsy” piszę niżej.
  • Samopoczucie. Związek między słabymi umiejętnościami społecznymi a depresją jest dobrze opisany w badaniach. Przegląd Chrisa Segrina z 2000 roku pokazuje, że działa to w obie strony: depresja utrudnia kontakt z ludźmi, a kiepskie umiejętności społeczne zwiększają podatność na depresję.
  • Praca. W badaniu amerykańskiego stowarzyszenia NACE (Job Outlook 2025) ponad trzy czwarte pracodawców deklarowało, że w CV absolwentów szukają dowodów dobrej komunikacji. Ważniejsze były tylko rozwiązywanie problemów i praca w zespole.

Do tego dochodzi rzecz trudna do zmierzenia: z ludźmi, z którymi łatwo się rozmawia, po prostu chce się przebywać. Łatwiej im znaleźć pracę, wspólnika, partnera i przyjaciół.

Moja historia: dysleksja i mówienie o sobie

Piszę o tym, bo sam długo nie umiałem się komunikować. Wychowałem się w rodzinie, w której rozmowa nie była najmocniejszą stroną. Nie czytam dużo. Mam dysleksję, dysortografię i dysgrafię, więc pisanie przez lata było dla mnie męczarnią. Jak na autora bloga to dość zabawne CV.

W rozmowach byłem typem, który czeka, aż druga osoba skończy, żeby wreszcie opowiedzieć coś o sobie. Wydawało mi się, że tak wygląda ciekawa rozmowa. Ludzie widzieli to inaczej.

W pracy kosztowało mnie to sporo. Oferty pisane tak, że klient musiał się domyślać, o co chodzi. Maile, na które trzeba było odpisywać z pytaniem „co miałeś na myśli?”. Spotkania, z których każdy wychodził z innym wnioskiem. Komunikację musiałem więc poprawić z czystej konieczności, a ten blog jest między innymi moim treningiem pisania.

Dlaczego nie warto uczyć się komunikacji od coachów

Kiedy szukasz wiedzy o komunikacji, prędzej czy później trafiasz na poradniki rozwoju osobistego, filmy coachów i szkolenia. Problem w tym, że większość z nich uczy czegoś innego, niż obiecuje.

Klasyką gatunku jest Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale’a Carnegiego z 1936 roku. Jest w niej sporo rozsądnych rad: interesuj się ludźmi, zapamiętuj imiona, nie krytykuj na każdym kroku. Tytuł zdradza jednak cel. Chodzi o to, żeby ludzi zjednać, czyli coś od nich uzyskać.

Współczesne kursy idą dalej. Zwykle widzę w nich te same elementy:

  • nacisk na sprzedaż – rozmowa jest lejkiem, na którego końcu ktoś ma coś kupić;
  • nacisk na imponowanie – masz zrobić wrażenie, a nie kogoś poznać;
  • rady, żeby unikać smutnych tematów, bo „ludzie lubią pozytywne osoby”;
  • „znajdź sobie pasję, o której będziesz opowiadać”, jakby pasja była gadżetem do rozmowy;
  • programowanie neurolingwistyczne (NLP), które brzmi naukowo, ale naukowe nie jest.

Z NLP sprawa jest dość jasna. Polski psycholog Tomasz Witkowski przeanalizował w 2010 roku badania z bazy NLP Research Data Base. Spośród 33 badań empirycznych opublikowanych w recenzowanych czasopismach tylko 18% potwierdzało założenia NLP, a ponad połowa im przeczyła. Wniosek z jego pracy jest taki, że to pseudonauka w naukowym przebraniu.

Obok są szkolenia z samomotywacji, negocjacji, uwodzenia i prowadzenia kampanii wyborczych. Każde z nich traktuje komunikację jak narzędzie do osiągnięcia celu kosztem drugiej strony. Dlatego tytuł tego tekstu odwołuje się do Raya Kroca, który zanim zbudował McDonald’s, jeździł po Ameryce i sprzedawał miksery do koktajli. Ja nie chcę nikomu nic sprzedawać. Chcę się z ludźmi dogadać.

Jeśli interesuje Cię szerzej, dlaczego poradniki rozwoju osobistego tak często rozczarowują, pisałem o tym w tekście o książkach motywacyjnych i o ciągłym szukaniu autorytetów.

Pięć zasad dobrej komunikacji

1. Chciej lepiej rozmawiać z ludźmi

Brzmi banalnie, ale od tego wszystko się zaczyna. Większość z nas uważa, że komunikuje się całkiem dobrze, a problem leży po stronie innych. Dopóki tak myślisz, żadna technika nie pomoże. Pierwszy krok to przyznać, że jest nad czym pracować, i zacząć zwracać uwagę na to, jak rozmawiasz.

2. Słuchaj, zamiast czekać na swoją kolej

Stephen Covey ujął to celnie w 7 nawykach skutecznego działania: większość ludzi słucha nie po to, żeby zrozumieć, ale po to, żeby odpowiedzieć. Robiłem dokładnie to samo. Kiedy ktoś mówił, ja już układałem w głowie swoją wypowiedź.

Dwie proste zasady zmieniły u mnie najwięcej:

  • Nie myśl o odpowiedzi, kiedy druga osoba mówi. Odpowiedź przyjdzie, kiedy skończy. Krótka pauza przed nią nie jest niczym złym.
  • Nie przerywaj. Nawet jeśli wiesz, co ktoś chce powiedzieć. Zwłaszcza wtedy, bo często się mylisz.

Dobrze działa też dopytywanie i streszczanie własnymi słowami: „Czyli chodzi ci o to, że…?”. Psychologowie nazywają to aktywnym słuchaniem. Rozmówca czuje, że go słuchasz, a Ty sprawdzasz, czy naprawdę zrozumiałeś.

3. Mów zrozumiale: prosto i krótko

Jako dyslektyk nauczyłem się tego na własnej skórze. Im dłużej mówię albo piszę, tym większa szansa, że się pogubię ja i mój rozmówca. Dlatego:

  • Przemyśl, co chcesz powiedzieć, zanim zaczniesz. Jeśli nie umiesz tego ująć w dwóch zdaniach, sam jeszcze tego nie rozumiesz.
  • Stawiaj na prosty przekaz. Krótkie zdania, zwykłe słowa, jedna myśl naraz.
  • Mów krócej, niż masz ochotę. Zawsze możesz coś dopowiedzieć, kiedy ktoś zapyta.

To samo dotyczy maili i ofert. Najważniejsza informacja idzie na początek, a nie w trzecim akapicie po uprzejmościach.

4. Zrozum rozmówcę

Te same słowa w ustach różnych ludzi znaczą co innego. Zanim zareagujesz, zastanów się, kim jest osoba po drugiej stronie i co przeżywa. Ta zasada jest na tyle ważna, że rozpisuję ją w osobnej sekcji poniżej.

5. Rozmawiaj bez manifestów i konfrontacji

Rozmowa to nie wiec. Kiedy zamieniasz ją w wygłaszanie swoich racji albo w pojedynek na argumenty, druga strona zaczyna się bronić i przestaje słuchać.

Pomaga mi tu metoda, którą psycholog Marshall Rosenberg nazwał porozumieniem bez przemocy. Składa się z czterech kroków: opisz, co się stało, bez oceniania; powiedz, co czujesz; nazwij swoją potrzebę; poproś o coś konkretnego. Zamiast „znowu się spóźniłeś, nie da się z tobą niczego ustalić” mówisz: „Czekałem pół godziny. Zdenerwowałem się, bo zależy mi na tym czasie. Możesz dać znać, kiedy wiesz, że się spóźnisz?”. Brzmi sztucznie tylko na papierze. W praktyce rozbraja kłótnię lepiej niż najlepszy argument.

Ogólnie najlepiej sprawdza się u mnie podejście, które nazywam „najpierw życzliwość”: zakładam, że rozmówca ma dobre intencje, dopóki nie udowodni, że jest inaczej. Zaskakująco często ma.

Z kim rozmawiasz? Sytuacje, które zmieniają zasady

Ktoś o zupełnie innych poglądach

Wyborca partii, której nie znosisz, przeciwnik szczepień, ktoś, kto powtarza prorosyjską propagandę. Odruchowo chcesz go przekonać, najlepiej szybko i dobitnie. Prawie nigdy to nie działa.

Lepiej działa ciekawość. Zapytaj, skąd ta osoba ma swoje przekonania i czego się obawia. Za poglądami zwykle stoją emocje i potrzeby: strach o zdrowie dzieci, poczucie, że nikt się z tobą nie liczy, nieufność wobec władzy. Nie musisz się z nimi zgadzać, żeby je zrozumieć. A bez zrozumienia nie ma rozmowy, jest tylko wymiana ciosów. Więcej o tym pisałem w tekście o mowie nienawiści i o myśleniu krytycznym.

Osoba w kryzysie psychicznym

Osoba z depresją może reagować wolniej, chłodniej albo zupełnie inaczej, niż się spodziewasz. Część ludzi przyjmujących leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI opisuje spłaszczenie emocji. Brak entuzjazmu w ich głosie nie musi więc znaczyć, że coś jest z tobą nie tak. Rady w stylu „weź się w garść” czy „inni mają gorzej” tylko pogarszają sprawę.

U osób z PTSD rozmowę może zepsuć coś, czego nawet nie zauważysz: podniesiony głos, nagły dotyk, temat, który przypomina traumę. Nie wypytuj na siłę i nie oceniaj. Czasem najlepsze, co możesz zrobić, to być obok i słuchać.

Najbliżsi: partner, rodzina, rodzice

Paradoksalnie najgorzej rozmawiamy często z tymi, na których najbardziej nam zależy. W związku przez lata potrafi się nazbierać drobnych ukłuć, które wbijamy sobie nawzajem z przyzwyczajenia. Do tego dochodzą napięcie seksualne i flirt, które potrafią zamienić zwykłą rozmowę w pole minowe pełne niedopowiedzeń.

John Gottman opisał cztery wzorce, które szczególnie silnie zapowiadają rozpad związku. Nazwał je czterema jeźdźcami apokalipsy:

Jeździec Jak wygląda Co zamiast
Krytyka atak na charakter: „zawsze jesteś…”, „nigdy nie…” mów o konkretnym zachowaniu i o swoich odczuciach
Pogarda sarkazm, przewracanie oczami, poczucie wyższości doceniaj i mów na głos, co cenisz w drugiej osobie
Postawa obronna odbijanie piłeczki: „a ty to niby…” weź odpowiedzialność choćby za część problemu
Mur milczenia wycofanie się, milczenie, wyjście z pokoju poproś o przerwę, uspokój się i wróć do rozmowy

Według Gottmana najgroźniejsza jest pogarda. Krytykę da się jeszcze przyjąć, ale pogarda mówi drugiej osobie, że jest gorsza. Jeśli szukasz dobrego związku, przyda Ci się też mój poradnik o szukaniu miłości.

Z rodzicami dochodzi jeszcze stara hierarchia. Nawet jako dorośli często wpadamy w role sprzed lat: oni pouczają, my się buntujemy albo milkniemy. Warto to zauważyć i świadomie rozmawiać z nimi jak dorosły z dorosłym.

Hierarchia w pracy

Szczególnie widać to w medycynie. Młody lekarz albo pielęgniarka widzi błąd starszego lekarza i… nic nie mówi. Badania nad bezpieczeństwem pacjentów pokazują, że stroma hierarchia to jedna z głównych przeszkód w zgłaszaniu wątpliwości, nawet gdy w grę wchodzi czyjeś zdrowie. Na blogu „British Medical Journal” wprost apelowano o spłaszczenie hierarchii i ośmielanie młodszych lekarzy do zabierania głosu.

W zwykłej firmie stawka jest niższa, ale mechanizm ten sam. Jeśli jesteś szefem, to Ty musisz sprawić, że ludzie nie boją się mówić Ci, że się mylisz.

Inny język i internet

Rozmowa po angielsku to nie tylko inne słowa. Polski jest bardziej bezpośredni, a angielski pełen zmiękczaczy w rodzaju „would you mind” czy „I was wondering if”. Polak mówiący po angielsku wprost bywa odbierany jako szorstki, a Anglik mówiący po polsku dookoła – jako niezdecydowany.

W internecie tracimy ton głosu i mimikę, a emotki nie zawsze je zastępują. W badaniu Uniwersytetu Minnesoty z 2016 roku w co czwartym przypadku uczestnicy nie zgadzali się nawet co do tego, czy ta sama emotka jest pozytywna, neutralna czy negatywna. Ta sama emotka w wersji Google’a wydała się uczestnikom „przeszczęśliwa”, a w wersji Apple’a „gotowa do bójki”. Jeśli sprawa jest ważna, lepiej zadzwonić.

Jak trenować komunikację na co dzień

Komunikacja to umiejętność, a nie talent. Można ją ćwiczyć jak każdą inną.

  1. Rozmawiaj z ludźmi. Dużo i z różnymi: z sąsiadem, z kasjerką, z kimś spoza swojej bańki. Każda rozmowa to trening.
  2. Czytaj. Większy zasób słów oznacza, że łatwiej znaleźć to właściwe. Mówię to jako ktoś, kto czyta za mało.
  3. Pisz. Pisanie zmusza do poukładania myśli. Dla mnie takim treningiem jest ten blog.
  4. Nie powtarzaj tych samych błędów. Po trudnej rozmowie zastanów się chwilę, co poszło nie tak i co powiesz inaczej następnym razem.
  5. Czasem ogranicz kontakt. Są ludzie, z którymi każda rozmowa kończy się źle. Ograniczenie kontaktu nie musi oznaczać zerwania znajomości. Czasem wystarczy rzadziej się widywać albo omijać pewne tematy. O tym, że nie każda znajomość nam służy, pisałem w tekście o przyjaciołach, którzy podkładają nogę.

A co z MDMA?

Na koniec ciekawostka, bo temat często wraca. W latach 1980–1983, zanim MDMA zostało zdelegalizowane, amerykański psychiatra George Greer podawał je pacjentom w ramach terapii. W opisie 29 przypadków, opublikowanym w 1986 roku wspólnie z Requą Tolbert, uczestnicy zgodnie mówili o lepszej komunikacji, zwłaszcza z bliskimi osobami, i o mniejszym lęku przed zranieniem.

To była jednak obserwacja bez grupy kontrolnej, a nie rzetelne badanie. Współczesne próby terapii z użyciem MDMA też nie zakończyły się sukcesem. W 2024 roku amerykańska FDA odmówiła zatwierdzenia terapii PTSD wspomaganej MDMA i zażądała kolejnych badań. W Polsce MDMA jest nielegalne, a branie go na własną rękę wiąże się z realnym ryzykiem dla zdrowia. Więcej o substancjach psychoaktywnych w medycynie pisałem w tekście o LSD. Do lepszej rozmowy wystarczą słuchanie i cierpliwość. Są tańsze i legalne.

Moje zdanie

Nie ma jednej techniki, która sprawi, że nagle zaczniesz świetnie dogadywać się z ludźmi. Jest za to kilka prostych nawyków: słuchać do końca, mówić krótko, próbować zrozumieć drugą stronę i nie zamieniać każdej rozmowy w bitwę. Mnie, dyslektykowi, który kiedyś potrafił mówić tylko o sobie, zajęło to lata i nadal się uczę.

Najważniejsza różnica między mną a coachem z YouTube’a jest taka, że ja nie chcę Ci niczego sprzedać. Ani miksera, ani kursu. Chcę tylko, żeby rozmowy z ludźmi sprawiały Ci więcej przyjemności niż stresu.

A Ty? Z kim rozmawia Ci się najtrudniej?

Najczęściej zadawane pytania

Jak nauczyć się lepiej komunikować z ludźmi?

Ćwicz trzy rzeczy: słuchanie bez przerywania, mówienie prosto i krótko oraz próbę zrozumienia sytuacji rozmówcy. Pomaga też dużo rozmów z różnymi ludźmi, czytanie (zasób słów) i pisanie, które porządkuje myśli.

Co to jest aktywne słuchanie?

To słuchanie z zamiarem zrozumienia, a nie odpowiedzenia: skupiasz się na rozmówcy, nie przerywasz, dopytujesz i streszczasz własnymi słowami, co usłyszałeś, żeby sprawdzić, czy dobrze rozumiesz.

Czy NLP pomaga w komunikacji?

Nie ma na to dobrych dowodów. Przegląd badań Tomasza Witkowskiego z 2010 roku wykazał, że tylko 18% badań empirycznych z recenzowanych czasopism potwierdzało założenia NLP, a ponad połowa im przeczyła.

Czym są czterej jeźdźcy apokalipsy w związku?

To cztery wzorce komunikacji opisane przez psychologa Johna Gottmana: krytyka, pogarda, postawa obronna i mur milczenia. Według jego badań szczególnie silnie zapowiadają rozpad związku.

Pozostałe wpisy