Osobiste wycieczki w skarpetach i sandałach

Kubica znów w Formule 1. Czy pieniądze Orlenu były dobrze wydane?

Robert Kubica wrócił do F1 w 2018 roku dzięki Orlenowi, a ja pisałem, że to polityka. Sprawdzam, co z tego wyszło: Williams, Alfa Romeo, WEC i triumf w Le Mans.

Pierwsza publikacja:

Robert Kubica w granatowo-białej bluzie zespołu Williams udziela wywiadu w padoku, przed nim kamera i mikrofon
Robert Kubica jako kierowca Williamsa, fot. Motorsport Images
Spis treści
  1. Jak w Formule 1 kupuje się miejsce w zespole?
  2. Pieniądze Orlenu: ile i po co?
  3. Dlaczego zapadła taka decyzja? Moje dwie hipotezy
  4. Na co można by wydać 100 mln złotych?
  5. Co działo się z Kubicą po 2019 roku?
  6. Moje zdanie po latach

Zespół Williams ogłosił, że w sezonie 2019 jednym z jego dwóch kierowców wyścigowych będzie Robert Kubica. Powrót wspaniały. Człowiek, któremu w lutym 2011 roku rajdowa barierka niemal odcięła przedramię, wraca do bolidu Formuły 1 po ośmiu latach przerwy. Świetna historia, świetny news, wszyscy się cieszą. Tylko czy powinni?

Za tym powrotem stoją bowiem nie tylko talent i upór Kubicy, ale też pieniądze spółki kontrolowanej przez państwo. A skoro w grę wchodzą wspólne pieniądze, temat dotyczy także tych, którzy wyścigów nie oglądają.

Aktualizacja 2026: ten tekst napisałem 22 listopada 2018 roku, w dniu ogłoszenia powrotu Kubicy. Zostawiam swoją ówczesną ocenę, bo uczciwość tego wymaga. Na końcu dopisałem, jak ta historia potoczyła się naprawdę, łącznie z momentem, w którym musiałem przyznać, że nie wszystko przewidziałem.

Jak w Formule 1 kupuje się miejsce w zespole?

Formuła 1 tylko z daleka wygląda jak sport, w którym jeździ najszybszy. W czołowych zespołach (Mercedes, Ferrari, Red Bull) rzeczywiście liczy się przede wszystkim talent. Im dalej od czołówki, tym częściej obowiązuje jednak inna zasada: kierowca przynosi sponsora, a sponsor przynosi pieniądze. W padoku mówi się na to „pay driver”.

Williams w 2018 roku był właśnie takim zespołem. Legenda z dziewięcioma tytułami mistrza świata konstruktorów, ale w tamtym sezonie ostatnia w stawce i z budżetem dużo mniejszym niż Ferrari czy Mercedes. Jeździł tam m.in. Lance Stroll, syn kanadyjskiego miliardera Lawrence’a Strolla. Taki model ma swoją logikę, bo zespół musi z czegoś żyć.

Kubica bogatego ojca nie ma. Ma za to kilkadziesiąt milionów rodaków, którzy mu kibicują, a ci rodacy, przynajmniej pośrednio, są właścicielami spółek Skarbu Państwa.

Pieniądze Orlenu: ile i po co?

Kubica dostał miejsce w Williamsie dzięki wsparciu PKN Orlen. W dniu ogłoszenia pisałem o ok. 100 mln zł na dwa lata, bo takie kwoty krążyły wtedy w mediach. Oficjalnie nikt ich jednak nie podał. W październiku 2018 roku rosyjski „Sport Express”, cytowany przez GrandPrix.com, pisał o 10 mln dolarów na sezon, a później pojawiały się spekulacje o wyższych sumach.

Orlen nie jest prywatną firmą. Skarb Państwa miał w nim wtedy niemal 28 proc. akcji i głosów, a minister sportu Witold Bańka bronił tej umowy. Przekonywał, że Kubica to jeden z najbardziej rozpoznawalnych Polaków na świecie i że inwestowanie w taką historię jest uzasadnione.

Moim zdaniem te pieniądze dałoby się wydać lepiej. Edukacja dzieci i młodzieży to obszar, w który jako kraj powinniśmy inwestować najbardziej, i to nie z sentymentu, tylko z czystej kalkulacji.

Lekcja z Gazpromu

Zachowywaliśmy się trochę jak Rosja, która od 2012 roku wydawała grube miliony na sponsorowanie Ligi Mistrzów przez Gazprom. Nigdy nie rozumiałem sensu tego wydatku, bo nikt nie stoi w sklepie, wahając się między gazem od Gazpromu a gazem od konkurencji. Takie pieniądze budują wizerunek państwa, a sprzedaży nie zwiększają. Dziś wiemy, jak to się skończyło: UEFA zerwała umowę z Gazpromem 28 lutego 2022 roku, cztery dni po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Uczciwie trzeba dodać jedną różnicę. Orlen ma stacje paliw, na które klienci rzeczywiście wjeżdżają, w Polsce i w kilku krajach regionu, więc rozpoznawalność marki przekłada się tu jakoś na sprzedaż. Nie wiem tylko, czy w skali, która uzasadnia wydatki na F1, a z zewnątrz nie da się tego sprawdzić. Niestety nie śpimy na ropie jak Norwegowie i powinniśmy wydawać pieniądze rozsądniej.

Dlaczego zapadła taka decyzja? Moje dwie hipotezy

Wtedy uważałem, że była to w dużej mierze decyzja polityczna. Zaznaczam, że to moja opinia, a nie ustalenie śledztwa. Miałem dwa powody, żeby tak myśleć.

1. Premier Morawiecki i nagrania z „Sowy”

15 października 2018 roku Onet opublikował nieznany wcześniej fragment nagrań z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Mateusz Morawiecki, w czasie nagrania prezes banku BZ WBK, mówił w nim o sponsorowaniu Kubicy (za Bankier.pl i TVN24):

„Miał być jeszcze Kubica, ale na szczęście złamał rękę raz, drugi…”

„Ja nie chcę, k…a, co roku pięć dych płacić”.

Wypowiedź nie najlepsza. Rozumiem oszczędność, bo to był prywatny bank i miał pełne prawo nie wydawać pieniędzy na kierowcę. Tyle że ten sam bank latami zatrudniał do reklam światowe gwiazdy: Johna Cleese’a, Danny’ego DeVito i Gérarda Depardieu, a potem także Chucka Norrisa. Na Chucka Norrisa pieniądze się znalazły.

Tego samego dnia, gdy wyciekło nagranie, premier spotkał się z Kubicą. Kierowca skwitował to na Instagramie słowami „No hard feelings i jedziemy dalej!” (Polsat News). Nieco ponad miesiąc później ogłoszono, że państwowy Orlen sponsoruje jego powrót. Nie twierdzę, że to coś więcej niż zbieg okoliczności, ale wyczucie czasu było wymowne. O tym, jak premier traktował fakty w innych sprawach, pisałem w tekście o półprawdach Morawieckiego.

2. Poprawa nastrojów

Jesień 2018 roku to w polskiej polityce czas afer i przesłuchań. W listopadzie wybuchła afera wokół KNF, a na początku tego samego miesiąca pół Polski oglądało przesłuchanie Donalda Tuska w sprawie Amber Gold. W takim klimacie ludzie chętnie przyjmą coś pozytywnego, a sukces Polaka za granicą nadaje się do tego idealnie. Nawet jeśli było jasne, że w sezonie 2019 Kubica będzie raczej jeździł na tyłach stawki. Pisałem wtedy: będziemy się cieszyli z kilku punktów, a z podium jak z mistrzostwa.

Na co można by wydać 100 mln złotych?

Policzmy na przykładzie, który znam z własnego podwórka. 100 mln zł wystarczyłoby na zatrudnienie ok. 400 programistów za 10 tys. zł brutto miesięcznie przez dwa lata (400 × 10 000 zł × 24 miesiące = 96 mln zł). Po doliczeniu kosztów pracodawcy wyszłoby raczej ok. 345 osób. To wciąż armia ludzi, którzy mogliby uczyć dzieci programowania w szkołach.

Zysku z takiej inwestycji nie da się łatwo policzyć, bo efekty edukacji widać po latach, a nie po weekendzie wyścigowym. Jestem jednak przekonany, że byłby, i to trwalszy niż dobry nastrój po niedzielnym Grand Prix. O tym, ile realnie daje wykształcenie, pisałem szerzej w tekście czy warto iść na studia.

Najmocniejszy kontrargument brzmi tak: Orlen nie jest ministerstwem edukacji, a jego budżet marketingowy i tak zostałby wydany, choćby na billboardy, piłkarzy albo skoczków. To prawda. Wtedy jednak pytanie brzmi inaczej: czy spółka wydaje te pieniądze z biznesowej kalkulacji, czy na polityczne zamówienie? Z zewnątrz tego nie widać i właśnie to uważam za główny problem firm, w których o wszystkim decydują politycy.

Co działo się z Kubicą po 2019 roku?

Dla porządku krótka metryczka. Robert Kubica urodził się 7 grudnia 1984 roku w Krakowie. W F1 zadebiutował w 2006 roku w BMW Sauber, a w 2008 roku wygrał Grand Prix Kanady i do dziś jest jedynym Polakiem ze zwycięstwem w Formule 1. Karierę przerwał wypadek w rajdzie Ronde di Andora 6 lutego 2011 roku (Wikipedia).

Sezon 2019: jeden punkt i rozstanie z Williamsem

Rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalna, niż przewidywałem. Williams FW42 był zdecydowanie najsłabszym samochodem w stawce. Kubica zdobył w całym sezonie jeden punkt za 10. miejsce w Grand Prix Niemiec w Hockenheim, które przypadło mu dopiero po karach dla obu kierowców Alfy Romeo. Był to jedyny punkt Williamsa w 2019 roku i pierwszy punkt Kubicy od Grand Prix Abu Zabi 2010. Sam kierowca przyznawał, że ma mieszane uczucia.

Jego zespołowym partnerem był wtedy debiutant George Russell, później kierowca Mercedesa. 19 września 2019 roku Kubica ogłosił, że po sezonie odchodzi z Williamsa, a Orlen zakończył współpracę z zespołem.

Alfa Romeo i dwa ostatnie starty w F1

Orlen z Formuły 1 jednak nie wyszedł. Przeniósł się do Alfy Romeo jako współsponsor tytularny, a Kubica został tam kierowcą rezerwowym (SportBusiness). W 2021 roku dwukrotnie zastąpił chorego na COVID-19 Kimiego Räikkönena: w Grand Prix Holandii był 15., a we Włoszech 14. Były to jego ostatnie starty w F1. Od 2023 roku Orlen sponsorował już zespół AlphaTauri (później RB), bez udziału Kubicy, a przed sezonem 2025 zniknął z listy partnerów zespołu z Faenzy.

Po pierwszym sezonie z Williamsem Orlen chwalił się ekwiwalentem reklamowym ponad 110 mln zł i 250 godzinami ekspozycji marki w telewizji. Ekwiwalent reklamowy to jednak miara mocno umowna. Mówi, ile kosztowałaby reklama o podobnym zasięgu, a nie ile ktoś dzięki niej kupił paliwa.

Druga kariera: wyścigi długodystansowe i Le Mans

Szczęśliwe zakończenie przyszło tam, gdzie mało kto się go spodziewał, czyli w wyścigach długodystansowych. Kubica wygrał European Le Mans Series w 2021 roku, mistrzostwo świata WEC w klasie LMP2 w 2023 roku i ponownie ELMS w 2024 roku. Orlen pozostał jego sponsorem, a logo koncernu trafiło też na Ferrari 499P, którym Kubica ściga się w WEC w barwach zespołu AF Corse.

15 czerwca 2025 roku Kubica, Yifei Ye i Phil Hanson wygrali 24-godzinny wyścig Le Mans w żółtym, „prywatnym” Ferrari z numerem 83. Na mecie mieli zaledwie 15 sekund przewagi nad fabrycznym Porsche. Kubica został pierwszym Polakiem, który wygrał najsłynniejszy wyścig długodystansowy świata. W klasyfikacji kierowców WEC 2025 ta załoga była druga, 16 punktów za kolegami z fabrycznego Ferrari (Pit Debrief).

W 2026 roku Kubica jeździ dalej w tym samym składzie. Tegoroczne Le Mans wygrała Toyota, przerywając trzyletnią serię Ferrari, a „jego” numer 83 dojechał siódmy (Sportscar365).

Moje zdanie po latach

Co do zasady zdania nie zmieniam. Spółka, w której decydują politycy, nie powinna kupować narodowi dobrego nastroju. Sezon 2019 pokazał zresztą, że jazda ostatnim samochodem w stawce to marne paliwo dla wizerunku. Jeśli państwo ma wolne 100 mln zł, wolałbym je zobaczyć w szkołach niż na bocznym lusterku bolidu.

Nie doceniłem jednak dwóch rzeczy: tego, jak długo i konsekwentnie można budować markę wokół jednego sportowca, oraz samego Kubicy. Gdyby w 2018 roku ktoś mi powiedział, że kierowca z wyraźnie ograniczoną sprawnością prawej ręki wygra kiedyś Le Mans, uznałbym go za romantyka. Wygrał. Pieniądze na edukację nadal uważam za lepszą inwestycję, ale przy Le Mans 2025 cieszyłem się jak dziecko i nie zamierzam udawać, że było inaczej.

A Ty jak uważasz: państwowe spółki powinny sponsorować sportowców czy trzymać się od tego z daleka?

Najczęściej zadawane pytania

Ile lat ma Robert Kubica?

Robert Kubica urodził się 7 grudnia 1984 roku w Krakowie. W październiku 2026 roku ma 41 lat.

Jaki majątek ma Robert Kubica?

Nie ma wiarygodnych, publicznych danych o jego majątku, a kwoty krążące w internecie to niesprawdzalne szacunki. Wiadomo tylko, że jeździł w F1 dla BMW Sauber, Renault i Williamsa, a dziś ściga się Ferrari w WEC przy wsparciu Orlenu. Warunków tych umów nie ujawniono.

Ile Orlen zapłacił za miejsce Kubicy w Williamsie?

Ani Orlen, ani Williams nie podały kwoty. W 2018 roku media pisały o co najmniej 10 mln dolarów za sezon. Orlen chwalił się później ekwiwalentem reklamowym ponad 110 mln zł za pierwszy rok w F1.

Czy Robert Kubica wygrał 24h Le Mans?

Tak. 15 czerwca 2025 roku wygrał 24-godzinny wyścig Le Mans w żółtym Ferrari 499P z numerem 83 zespołu AF Corse, razem z Philem Hansonem i Yifeiem Ye. Jest pierwszym Polakiem, który tego dokonał.

Pozostałe wpisy