Osobiste wycieczki w skarpetach i sandałach

Kwas lizergowy (LSD): CIA, wojsko, słoń Tusko i powrót do medycyny

Kwas lizergowy (LSD): czym jest, kto go wymyślił, co robiły z nim CIA i wojsko, czy jest legalny w Polsce i co pokazały badania kliniczne z 2026 roku.

Pierwsza publikacja:

Okładka amerykańskiego tabloidu „The National Tattler” z 1967 roku z nagłówkiem „LSD Made Me a Prostitute”
Antynarkotykowa sensacja w amerykańskiej prasie: okładka „The National Tattler” z kwietnia 1967 roku
Spis treści
  1. Jak szkodliwe jest LSD w porównaniu z alkoholem?
  2. Kwas lizergowy (LSD) – co to jest i jak działa?
  3. Krótka historia LSD: od Sandoza do zakazu
  4. Czy komputery zawdzięczamy LSD?
  5. LSD w leczeniu: co wiadomo naprawdę?
  6. MDMA w terapii PTSD: od filmu z Izraela do FDA
  7. Zła podróż i oddychanie holotropowe
  8. Czy LSD jest legalne w Polsce?
  9. Minimum bezpieczeństwa dla tych, którzy mimo wszystko eksperymentują
  10. Co się zmieniło od 2019 roku?
  11. Moje zdanie: 40 lat zaległości

Bardzo nie lubię określenia „ciężki narkotyk”. Mamy XXI wiek i rozwiniętą naukę, a o substancjach psychoaktywnych rozmawiamy, jakbyśmy wciąż szukali czarownic do spalenia. Alkohol i papierosy uznaliśmy za szkodliwe, ale kupisz je w każdym sklepie. Marihuana jest nielegalna, choć nie wszędzie. LSD wielu ludziom kojarzy się z prostą drogą do szaleństwa i skoku z okna.

Kwas lizergowy, a dokładniej dietyloamid kwasu lizergowego (LSD), to substancja o bardzo niskiej toksyczności fizycznej i niskim potencjale uzależniającym. Jednocześnie potrafi poważnie namieszać w głowie, jeśli bierze się go bez przygotowania i opieki. Ma za sobą historię jak z filmu szpiegowskiego, a w 2026 roku wraca do medycyny przez badania kliniczne fazy 3.

Jak szkodliwe jest LSD w porównaniu z alkoholem?

Dobrym punktem wyjścia jest ranking szkodliwości narkotyków, który w 2007 roku opublikowali w „The Lancet” David Nutt, Leslie King, William Saulsbury i Colin Blakemore. Eksperci ocenili 20 substancji w trzech kategoriach: szkody fizyczne, ryzyko uzależnienia i szkody społeczne. Wynik sugeruje, że coś z naszym prawem jest nie w porządku.

Wykres radarowy szkodliwości 20 substancji: heroina, kokaina i alkohol daleko od środka, LSD, ecstasy i khat blisko środka
Szkodliwość 20 substancji według Nutta i współpracowników (2007). Im dalej od środka, tym większe szkody fizyczne, uzależnienie i szkody społeczne

Trzy lata później ten sam zespół powtórzył ocenę dokładniejszą metodą, z 16 kryteriami i podziałem na szkody dla użytkownika oraz dla otoczenia. Według komunikatu Imperial College London w skali do 100 punktów wyszło tak:

Substancja Łączna szkodliwość (pkt)
Alkohol 72
Heroina 55
Crack 54
Tytoń 26
Marihuana 20
Ecstasy (MDMA) 9
LSD 7
Grzyby halucynogenne 5

Trzeba uczciwie dodać, że to oceny ekspertów, a nie pomiar laboratoryjny, i że dotyczą Wielkiej Brytanii. Alkohol wygrywa także dlatego, że pije go prawie każdy. Wniosek i tak trudno zbyć: prawo układa substancje według historii i przyzwyczajeń, a nie według ich szkodliwości. Z alkoholem i tytoniem Europa żyje od stuleci, a LSD pojawiło się w złym momencie i w złym towarzystwie.

Kwas lizergowy (LSD) – co to jest i jak działa?

LSD to półsyntetyczna pochodna związków ze sporyszu, czyli grzyba pasożytującego na zbożach. Działa w dawkach liczonych w mikrogramach, a więc milionowych częściach grama. W mózgu wiąże się przede wszystkim z receptorami serotoninowymi 5-HT2A, co zmienia percepcję, myślenie i poczucie własnego „ja”. Efekt trwa zwykle od 8 do 12 godzin.

Fizycznie LSD jest zaskakująco mało toksyczne. Tolerancja narasta tak szybko, że branie go dzień po dniu mija się z celem, dlatego nie uzależnia tak jak alkohol czy opioidy. Bezpieczne jednak nie jest, a o realnych zagrożeniach piszę niżej.

Krótka historia LSD: od Sandoza do zakazu

LSD po raz pierwszy zsyntetyzował szwajcarski chemik Albert Hofmann 16 listopada 1938 roku w laboratoriach firmy Sandoz w Bazylei. Sandoz połączył się w 1996 roku z Ciba-Geigy i tak powstał Novartis. Hofmann szukał leku pobudzającego krążenie i oddychanie. Substancja nie spełniła oczekiwań i trafiła na półkę.

Hofmann wrócił do niej w kwietniu 1943 roku. Szesnastego przypadkiem wchłonął niewielką ilość i poczuł dziwne efekty, a dziewiętnastego celowo przyjął 250 mikrogramów. Wracał wtedy do domu rowerem, dlatego miłośnicy psychodelików obchodzą ten dzień jako „Dzień Roweru”. Od 1947 roku Sandoz rozprowadzał LSD pod nazwą Delysid jako środek do badań psychiatrycznych. Lekarze liczyli, że pomoże im zrozumieć psychozy i przyspieszy psychoterapię.

CIA, MKUltra i eksperymenty na żołnierzach

Szybko zainteresowały się nim służby. W 1953 roku szef CIA Allen Dulles zatwierdził program MKUltra, w którym badano m.in. LSD jako „serum prawdy” i narzędzie do łamania ludzi na przesłuchaniach. Część eksperymentów prowadzono na osobach, które nie wiedziały, co dostają. Symbolem tego szaleństwa stał się Frank Olson, naukowiec armii, któremu w 1953 roku potajemnie dosypano LSD do drinka. Kilka dni później zginął po upadku z okna nowojorskiego hotelu.

Większość dokumentów programu zniszczono w 1973 roku na polecenie dyrektora CIA Richarda Helmsa. Opinia publiczna poznała szczegóły dopiero w 1975 roku dzięki komisjom śledczym Kongresu i Komisji Rockefellera.

Eksperymentowało też wojsko. Amerykanie testowali LSD w ośrodku Edgewood Arsenal, a Brytyjczycy w 1964 roku podali je żołnierzom piechoty morskiej podczas ćwiczeń. Zachował się film z tego testu i warto zobaczyć, co pod wpływem kwasu zostaje z wojskowej dyscypliny.

Słoń Tusko, czyli najsłynniejsza ofiara złej dawki

Najbardziej absurdalny rozdział tej historii rozegrał się 3 sierpnia 1962 roku w zoo w Oklahoma City. Psychiatrzy Louis Jolyon West i Chester Pierce oraz dyrektor zoo Warren Thomas chcieli sprawdzić, czy LSD wywoła u słonia stan musth. To okresowy wzrost hormonów, podczas którego samce stają się bardzo agresywne. Słoń Tusko dostał zastrzykiem 297 miligramów LSD, tysiące razy więcej niż typowa dawka u człowieka. Po kilku minutach upadł, dostał drgawek, a po godzinie i czterdziestu minutach już nie żył.

Wycinek z gazety z 1962 roku z tytułem „Shot of Drug Kills Tusko” i zdjęciem lekarza pochylonego nad leżącym słoniem
„Zastrzyk narkotyku zabija Tusko”. Relacja prasowa z eksperymentu w Oklahoma City, 1962

Do dziś nie wiadomo na pewno, co go zabiło. Ratujący go lekarze podali mu jeszcze lek przeciwpsychotyczny i barbituran. Gdy psychofarmakolog Ronald Siegel podał później porównywalne dawki dwóm słoniom w wodzie do picia, oba przeżyły, choć przez kilka godzin zachowywały się nienormalnie. Ta historia mówi więcej o pysze naukowców niż o samym LSD.

Hipisi, Nixon i zakaz

W latach 60. LSD wyszło z laboratoriów i stało się paliwem kontrkultury. Trwała wojna w Wietnamie, a młodzi ludzie po kwasie wyjątkowo nie mieli ochoty na nią jechać. Pierwsze stany USA zakazały LSD w 1966 roku: Nevada w maju, Kalifornia w październiku. W 1970 roku federalna ustawa o substancjach kontrolowanych wpisała je do najsurowszej kategorii, a w 1971 roku poszła za nią konwencja ONZ o substancjach psychotropowych.

Prezydent Richard Nixon ogłosił w 1971 roku nadużywanie narkotyków „wrogiem publicznym numer jeden”, a w latach 80. kampanię kontynuował Ronald Reagan. Badania naukowe w większości ustały albo zeszły do podziemia. Hofmann w książce z 1979 roku nazwał LSD swoim „trudnym dzieckiem”, a zmarł w 2008 roku w wieku 102 lat. Ówczesna propaganda okazała się tak skuteczna, że jej echa słyszymy do dziś od rodziców, nauczycieli i księży.

Czy komputery zawdzięczamy LSD?

To jedna z ulubionych legend Doliny Krzemowej. Coś w niej jest, choć mniej, niż się opowiada.

  • Steve Jobs powiedział dziennikarzowi „New York Timesa” Johnowi Markoffowi, że branie LSD było jedną z dwóch czy trzech najważniejszych rzeczy w jego życiu. Markoff opisał w książce What the Dormouse Said, jak kontrkultura lat 60. przeplatała się w okolicach San Francisco z pierwszymi komputerowymi zapaleńcami.
  • Kary Mullis, noblista i twórca metody PCR, mówił, że poważnie wątpi, czy wymyśliłby PCR, gdyby nigdy nie wziął LSD.
  • Michael Pollan, autor książki How to Change Your Mind (2018), przekonuje, że rewolucja komputerowa i psychodeliczna nie przypadkiem wyrosły w tym samym miejscu i czasie.

W pierwszej wersji tego wpisu powtarzałem też anegdoty o Vincie Cerfie i pracownikach Xerox PARC. Nie znalazłem dla nich wiarygodnego źródła, więc je usunąłem. Przy okazji przyda się odrobina myślenia krytycznego. Kilka genialnych osób, które brały LSD, nie dowodzi, że LSD robi z ludzi geniuszy, bo nie słyszymy o tysiącach tych, którym nic nie dało albo którym zaszkodziło.

LSD w leczeniu: co wiadomo naprawdę?

W 2019 roku napisałem, że najlepiej przebadanym zastosowaniem LSD było leczenie depresji. To było nieprecyzyjne. W latach 50. i 60. najwięcej kontrolowanych badań dotyczyło alkoholizmu. Metaanaliza Krebsa i Johansena z 2012 roku objęła sześć randomizowanych badań z 536 uczestnikami: pojedyncza dawka LSD w ramach terapii wiązała się z mniejszym nadużywaniem alkoholu (iloraz szans 1,96).

Pisałem też, że cała medycyna pędzi do przodu, a psychiatria stoi w miejscu. To przesada, bo dobra psychoterapia, np. poznawczo-behawioralna, naprawdę działa. Coś jednak jest na rzeczy. Wiele leków psychiatrycznych bierze się latami, część pacjentów nie reaguje na żaden, a nowe mechanizmy działania pojawiały się przez dekady bardzo rzadko. Nic dziwnego, że psychiatria znów zerka w stronę psychodelików.

Mikrodawkowanie: moda czy metoda?

W Dolinie Krzemowej modne jest mikrodawkowanie, czyli regularne przyjmowanie ilości zbyt małych, by poczuć „odlot”, w nadziei na lepszy nastrój i kreatywność. Serge Faguet, znany przedsiębiorca z tamtejszego środowiska, opisał nawet w artykule, jak bardzo duża dawka LSD miała go trwale „rozwinąć”. To jednak relacja jednej osoby.

Lepszym źródłem jest badanie Balázsa Szigetiego i zespołu z Imperial College London z 2021 roku. Uczestnicy sami „zaślepiali” swoje kapsułki, więc nie wiedzieli, kiedy biorą mikrodawkę, a kiedy placebo. Poprawa nastąpiła w obu grupach i nie różniły się one istotnie. Większość zachwytów nad mikrodawkowaniem da się więc wyjaśnić efektem placebo.

MDMA w terapii PTSD: od filmu z Izraela do FDA

Wiosną 2019 roku obejrzałem dokument Trip of Compassion Gila Karniego. Pokazuje pacjentów z zespołem stresu pourazowego (PTSD), których w izraelskim ośrodku zdrowia psychicznego Be’er Ya’akov leczono z pomocą MDMA, substancji znanej z ulicy jako ecstasy. Kamera rejestruje całe sesje. Najbardziej zapadła mi w pamięć scena, w której terapeuci mówią pacjentce, że leżący przed nią koc to jej oprawcy. Kobieta zrzuca koc z łóżka i zaczyna się cieszyć, jakby po latach odzyskała nad czymś kontrolę.

Napisałem wtedy, że MDMA działa podobnie do LSD, tylko krócej, i to uproszczenie muszę poprawić. MDMA nie jest klasycznym psychodelikiem, tylko empatogenem. Uwalnia w mózgu serotoninę, noradrenalinę i dopaminę, słabiej zmienia percepcję, za to wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Dzięki temu pacjent jest w stanie mówić o tym, przed czym zwykle ucieka. Ma też znaczenie, że działa kilka godzin zamiast całego dnia, bo sesję prowadzi dwoje terapeutów, a każda godzina ich pracy kosztuje.

Ośrodek z filmu był jednym z miejsc badania fazy 3 MAPP1, którego wyniki opublikowano w 2021 roku. To badanie i drugie badanie fazy 3 (MAPP2, 2023) wykazały wyraźnie większą poprawę po terapii z MDMA niż po tej samej terapii z placebo. Dalszy ciąg tej historii jest mniej różowy i opisuję go niżej.

Zła podróż i oddychanie holotropowe

Pamiętam, jak ksiądz na religii opowiadał o LSD i o „złej podróży”, która może skończyć się śmiercią. Stanislav Grof, czeski psychiatra i jeden z najbardziej znanych badaczy LSD w psychoterapii, mówił coś odwrotnego. Jego zdaniem trudne doświadczenie bywa najcenniejsze, bo wydobywa na powierzchnię to, z czym trzeba się zmierzyć. Grof ma dziś 95 lat.

Obie strony mają trochę racji. W gabinecie, z przygotowaniem, opieką i późniejszym omówieniem przeżyć, trudna sesja może być przełomem. Na imprezie, w obcym miejscu czy w samotności jest po prostu niebezpieczna. Fizyczne przedawkowanie LSD zdarza się niezwykle rzadko, w przeciwieństwie do heroiny, ale wypadki i groźne zachowania w stanie silnego lęku już nie.

Kiedy na początku lat 70. badania nad LSD zamknięto, Grof z żoną Christiną opracował oddychanie holotropowe. To połączenie szybkiego, głębokiego oddechu, muzyki i pracy z ciałem, które ma wprowadzać w odmienny stan świadomości bez substancji. Kiedyś napisałem, że to metoda groźniejsza niż LSD. Nie mam na to twardych danych, więc to zdanie wycofuję. Zostaje uwaga zdroworozsądkowa, że długotrwała hiperwentylacja też nie jest obojętna dla organizmu.

Czy LSD jest legalne w Polsce?

Nie. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii i rozporządzeniem ministra zdrowia z wykazem substancji LSD należy do grupy I-P substancji psychotropowych, razem z MDMA i psylocybiną. Ustawa mówi wprost, że substancje z tej grupy mogą być używane wyłącznie do badań naukowych. W Polsce nie ma więc legalnej terapii LSD czy MDMA, nawet na receptę.

Za posiadanie grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat (art. 62 ust. 1), a przy „znacznej ilości” kara jest surowsza. W wypadku mniejszej wagi sąd może orzec grzywnę, ograniczenie wolności albo do roku więzienia. Art. 62a pozwala umorzyć sprawę, gdy chodzi o nieznaczną ilość na własny użytek, ale prokurator może z tego skorzystać, nie musi. Popularne „legalne zamienniki” LSD w ostatnich latach również trafiły na listy substancji kontrolowanych.

Podróbki sprzedawane jako „kwas”

Osobny problem polega na tym, że na czarnym rynku nikt nie gwarantuje, co jest na kartoniku. Od 2010 roku jako LSD sprzedaje się m.in. substancje z grupy NBOMe, takie jak 25I-NBOMe. Działają już w bardzo małych ilościach, a według opisu w Wikipedii zatrucia nimi kończyły się przyspieszonym tętnem, nadciśnieniem, drgawkami, przegrzaniem organizmu i uszkodzeniem nerek. W samych Stanach Zjednoczonych do 2015 roku przypisano im co najmniej 19 zgonów. Dla kogoś, kto myśli, że bierze „bezpieczny kwas”, to jedno z najpoważniejszych zagrożeń.

Minimum bezpieczeństwa dla tych, którzy mimo wszystko eksperymentują

Nikogo nie zachęcam do brania czegokolwiek, a ta część nie jest poradą medyczną. Wiem jednak, że ludzie eksperymentują, i wolę, żeby robili to z głową. Szerzej pisałem o tym w tekście jak brać narkotyki i nie zostać zmiecionym z planszy. W skrócie:

  • Choroby psychiczne w rodzinie to czerwone światło. Schizofrenia czy choroba dwubiegunowa u bliskich krewnych zwiększają ryzyko, że psychodelik wywoła psychozę.
  • Lit i psychodeliki to groźne połączenie. W analizie 62 relacji osób, które przyjmowały lit razem z psychodelikiem, 47% opisywało napady drgawkowe. Każdy lek przyjmowany na stałe to powód, by sprawdzić interakcje.
  • Otoczenie i nastawienie mają znaczenie. Potrzebne jest spokojne miejsce i trzeźwa osoba obok. Nie wolno prowadzić samochodu ani mieszać LSD z alkoholem i innymi substancjami.
  • Gdy dzieje się coś złego, dzwoń po pomoc. Numer alarmowy to 112. Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia działa codziennie w godz. 16–21 pod bezpłatnym numerem 800 199 990.

Co się zmieniło od 2019 roku?

W 2019 roku terapia psychodeliczna była niszową ciekawostką z dokumentów i podcastów. Siedem lat później wygląda to zupełnie inaczej.

  • Australia jako pierwsza pozwoliła od 1 lipca 2023 roku upoważnionym psychiatrom przepisywać MDMA w leczeniu PTSD i psylocybinę w depresji lekoopornej.
  • MDMA przegrało pierwszą rundę w USA. W czerwcu 2024 roku panel doradczy FDA zagłosował przeciw, a w sierpniu agencja odrzuciła wniosek firmy Lykos Therapeutics i zażądała kolejnego badania fazy 3. Zarzucano m.in., że uczestnicy łatwo odgadywali, czy dostali MDMA, czy placebo. W tym samym miesiącu czasopismo „Psychopharmacology” wycofało trzy publikacje z wcześniejszych badań z powodu naruszeń etycznych w jednym z ośrodków. Firma zwolniła większość pracowników i w 2025 roku zmieniła nazwę na Resilient Pharmaceuticals. W sierpniu 2026 roku ponownie złożyła wniosek, tym razem bez nowego badania fazy 3. Decyzji jeszcze nie ma.
  • LSD wraca jako lek. Firma MindMed, która od stycznia 2026 roku nazywa się Definium Therapeutics, w marcu 2024 roku dostała od FDA status terapii przełomowej dla swojego preparatu LSD w zaburzeniu lękowym uogólnionym. W 2026 roku ogłosiła pozytywne wyniki trzech badań fazy 3: w czerwcu w depresji (Emerge), w sierpniu w lęku uogólnionym (Voyage) i we wrześniu w drugim badaniu lękowym (Panorama). Jak podaje „Psychiatric Times”, w badaniu Voyage z udziałem 214 pacjentów wynik w skali lęku Hamiltona po 12 tygodniach spadł o 11,6 punktu po jednej dawce LSD i o 6,2 punktu po placebo. Wniosek do FDA firma chce złożyć w pierwszej połowie 2027 roku. Na razie to komunikaty producenta, a nie recenzowane publikacje.
  • Psylocybina jest jeszcze bliżej. Compass Pathways ma za sobą dwa badania fazy 3 w depresji lekoopornej i składa wniosek do FDA w trybie kroczącym. Ostatnia część ma trafić do agencji pod koniec 2026 roku.
  • Czechy jako pierwsze w Unii Europejskiej od 1 stycznia 2026 roku dopuściły ściśle kontrolowaną terapię psylocybiną w wąskich wskazaniach, m.in. w ciężkiej depresji lekoopornej.
  • Polityka też się przestawiła. 18 kwietnia 2026 roku prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie nakazujące przyspieszenie prac nad terapiami z użyciem m.in. LSD, MDMA, psylocybiny i ibogainy.
  • W Polsce bez zmian. LSD, MDMA i psylocybina wciąż są w grupie I-P, a terapia psychodeliczna jest dostępna tylko w badaniach.

Moje zdanie: 40 lat zaległości

Zastanawiam się, jak wyglądałaby dziś psychiatria, gdyby badań nad LSD nie zamrożono na kilkadziesiąt lat. Być może część lęków, traum i uzależnień leczylibyśmy kilkoma dobrze poprowadzonymi sesjami zamiast latami tabletek. Nauka nadrabia teraz ten czas, a wyniki z 2026 roku pokazują, że hipisi nie wszystko sobie wymyślili.

Wyciągnąłem jednak i drugą lekcję. Entuzjaści psychodelików bywają równie bezkrytyczni jak ich przeciwnicy, co dobrze widać na historii MDMA w FDA. Etykieta „ciężki narkotyk” wciąż wydaje mi się bez sensu, ale etykieta „cudowny lek” jest równie chybiona. LSD w rękach lekarza może leczyć, a w rękach przypadkowej osoby na imprezie może zrobić krzywdę. Jeśli szukasz spokojniejszych sposobów na napięcie, zajrzyj do tekstu o tym, co zrobić, żeby się nie stresować.

A Ty zgodziłbyś się na terapię z psychodelikiem, gdyby zaproponował ją lekarz?

Do posłuchania i obejrzenia

Najczęściej zadawane pytania

Kto wymyślił LSD?

LSD po raz pierwszy zsyntetyzował szwajcarski chemik Albert Hofmann 16 listopada 1938 roku w laboratoriach firmy Sandoz w Bazylei. Jego działanie psychoaktywne odkrył przypadkiem w kwietniu 1943 roku.

Czy LSD jest legalne w Polsce?

Nie. LSD figuruje w grupie I-P substancji psychotropowych, więc można go używać wyłącznie w badaniach naukowych. Za posiadanie grozi do 3 lat pozbawienia wolności, a przy znacznej ilości kara jest surowsza.

Czy LSD uzależnia?

LSD nie wywołuje uzależnienia fizycznego, a tolerancja narasta tak szybko, że codzienne branie traci sens. Główne zagrożenia są psychiczne: silny lęk, niebezpieczne zachowania pod wpływem i psychoza u osób predysponowanych.

Czym MDMA różni się od LSD?

LSD to klasyczny psychodelik działający głównie przez receptory serotoninowe 5-HT2A i silnie zmieniający percepcję. MDMA to empatogen: uwalnia serotoninę, noradrenalinę i dopaminę, działa krócej i wzmacnia przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i bliskości.

Pozostałe wpisy