iPhone kontra reszta androidów, czyli wojna na parametry
iPhone czy Android? W 2018 roku Huawei chwalił się, że jego telefon pokaże więcej ikon powiadomień niż iPhone. Dlaczego parametry to kiepska miara innowacji?
Pierwsza publikacja:

Spis treści
Teksty o Apple, Samsungu, Google’u i Huaweiu to paliwo serwisów technologicznych w rodzaju Antywebu czy Spider’s Web. Redaktorzy co chwilę recenzują praktycznie to samo, a ludzie to czytają. Sensu widzę w tym niewiele, ale w wielu popularnych serwisach, z Pudelkiem na czele, sensu też nie ma za dużo.
Przyzwyczailiśmy się do nowości tak bardzo, że co roku oczekujemy przełomu. Dziennikarze uwielbiają pisać, że Apple się skończył, bo na iPhonie nie da się na przykład uruchomić dwóch aplikacji naraz, w trybie obrazu w obrazie albo z podzielonym ekranem. Na Androidzie się da, więc to Android jest innowacyjny.
Moim zdaniem to fałszywa miara: liczba funkcji i cyferki w specyfikacji mówią o telefonie najmniej. Poniżej wyjaśniam dlaczego, a na końcu sprawdzam, jak ten spór wygląda kilka lat później.
Innowacyjna walka z Apple

Ten slajd z premiery Huaweia P20 w marcu 2018 roku świetnie podsumowuje strategię producentów Androidów, czyli Samsunga, Google’a i Huaweia. Nieważne, co zrobimy, byle miało lepsze parametry, niższą cenę i więcej opcji. Dla większości ludzi to najważniejsze argumenty. W praktyce są najmniej istotne. Przecież wszyscy wykorzystujemy pełną moc obliczeniową telefonu i uwielbiamy spędzać godziny na dostosowywaniu go do swoich potrzeb. A niższa cena zawsze się opłaca.
Taka strategia kończy się tym, że Huawei przedstawia jako zaletę więcej ikon na pasku stanu. To przecież niezwykle ważne, żeby cały czas wiedzieć, że:
- mam włączony Bluetooth,
- mam włączone Wi-Fi,
- czeka na mnie jakaś aktualizacja,
- mam zablokowaną zmianę orientacji ekranu,
- mam włożoną kartę pamięci,
- i tak dalej.
Brakuje jeszcze ikonki informującej, że telefon jest włączony. Tak na wszelki wypadek.
Dlaczego parametry to kiepska miara innowacji?
Wyścig na specyfikacje ma jedną zaletę: łatwo go opisać w tabelce. Szybszy procesor, więcej pamięci, większa bateria, więcej megapikseli. Kłopot w tym, że od kilku lat nawet średniej klasy telefon jest szybszy, niż potrzebuje większość użytkowników, a różnice w tabelce rzadko przekładają się na to, jak się z niego korzysta.
O jakości telefonu decyduje moim zdaniem co innego:
- jak długo producent będzie go aktualizował, bo od tego zależy bezpieczeństwo i wartość przy odsprzedaży,
- jak dopracowane jest oprogramowanie, czyli czy rzeczy po prostu działają, bez grzebania w ustawieniach,
- jak telefon współpracuje z resztą sprzętu, od zegarka po komputer i samochód,
- co producent robi z Twoimi danymi.
Uczciwie trzeba przyznać, że Android ma coś, czego Apple nie da: wybór. Telefon za tysiąc złotych to dla wielu osób jedyna realna opcja, a dla zapaleńców możliwość grzebania w systemie jest frajdą, a nie stratą czasu. O tym, jak ważne są aktualizacje i jak źle potrafią się o nich komunikować producenci, pisałem przy okazji reklam Nokii z Androidem One.
Nowe animoji i aktualizacje zabezpieczeń
W wojnie z Androidami Apple odpowiada spokojnie. Poprawia istniejące rozwiązania i powoli wprowadza nowe produkty i usługi. Moim zdaniem względnie trzyma poziom, może poza wpadką z klawiaturą w nowych MacBookach.
Klawiatura motylkowa, którą Apple wprowadził w MacBookach Pro w październiku 2016 roku, okazała się zawodna. Klawisze blokowały się przez okruchy i kurz, a w czerwcu 2018 roku firma uruchomiła program bezpłatnych napraw. O tym, ile znaczy dobra klawiatura dla kogoś, kto pisze całymi dniami, napisałem osobny test klawiatur.
Przeraża mnie jeszcze jedno. W opisach aktualizacji jako pierwsze wymieniane są nowe animoji i emotikony. Kiedy dwa tygodnie temu wyszedł iOS 12.2, wśród najważniejszych nowości Apple wymienił cztery nowe animoji: sowę, dzika, żyrafę i rekina. Rozumiem, że tego chcą ludzie, ale lista zmian była dotychczas domeną smutnych informatyków.
Co się zmieniło od 2019 roku?
Od publikacji tego tekstu minęło kilka lat, a spór iPhone kontra Android wygląda dziś inaczej.
Huawei musiał zacząć od nowa
Miesiąc po tym tekście, w maju 2019 roku, amerykański rząd wpisał Huaweia na czarną listę eksportową. Skutki przyszły szybko. Huawei Mate 30, pokazany we wrześniu 2019 roku w Monachium, trafił na rynki międzynarodowe bez usług Google, czyli bez Sklepu Play, Map i YouTube’a w znanej formie. W październiku 2024 roku Huawei wypuścił HarmonyOS NEXT, system zbudowany już bez kodu Androida. Firma, która najgłośniej śmiała się z iPhone’a, musiała budować własny ekosystem praktycznie od zera.
Apple dogonił Androida tam, gdzie się z niego śmiano
Obraz w obrazie dla wideo i widżety na ekranie głównym przyszły na iPhone’a z iOS 14 we wrześniu 2020 roku. Klawiaturę motylkową Apple wycofał: najpierw w 16-calowym MacBooku Pro w listopadzie 2019 roku, a w 13-calowych modelach w maju 2020 roku. Notch zamienił się w iPhonie 14 Pro w Dynamic Island, czyli w miejsce na powiadomienia i aktywności. Huawei mógłby powiedzieć, że miał rację, choć Apple pokazał to w znacznie bardziej przemyślany sposób. W 2023 roku iPhone 15 przeszedł na USB-C, do czego skłoniła Apple unijna dyrektywa o wspólnej ładowarce.
Android dogonił Apple tam, gdzie był najsłabszy
Najważniejszy argument za iPhone’em, długie wsparcie, przestał być wyjątkowy. Google obiecał 7 lat aktualizacji dla Pixela 8 w 2023 roku, a Samsung to samo dla Galaxy S24 w 2024 roku. Od 20 czerwca 2025 roku unijne przepisy o ekoprojekcie wymagają, żeby smartfony dostawały aktualizacje systemu przez co najmniej 5 lat od zakończenia sprzedaży modelu. Baterie muszą wytrzymać co najmniej 800 cykli ładowania z zachowaniem 80% pojemności, a na etykiecie pojawiła się klasa naprawialności.
Polacy coraz chętniej sięgają po iPhone’y
Według StatCounter we wrześniu 2026 roku Android miał w Polsce 63,75% udziału w rynku systemów mobilnych, a iOS 36,2%. StatCounter mierzy ruch na stronach internetowych, a nie liczbę sprzedanych telefonów, ale i tak widać, że co trzecie wejście na strony z telefonu w Polsce pochodzi z iPhone’a. Trudno to pogodzić z tezą, że Apple się skończył.
Zostały jeszcze animoji w opisach aktualizacji. Mam wrażenie, że ich miejsce zajęła sztuczna inteligencja, bo dziś producenci z obu obozów chwalą się na pierwszym miejscu funkcjami AI.
Moje zdanie
Wojna na parametry trwa, tylko cyferki są inne. Moim zdaniem wybór między iPhone’em a Androidem nie rozstrzyga się w tabelce specyfikacji. Kupuj telefon, którego oprogramowanie lubisz, który będzie długo aktualizowany i który dobrze dogada się z resztą Twojego sprzętu. Ikony Bluetootha na pasku stanu naprawdę możesz sobie darować.
A Ty wybierasz telefon po parametrach czy po tym, jak się go używa?
Najczęściej zadawane pytania
Co jest lepsze: iPhone czy Android?
Moim zdaniem żadne z nich nie wygrywa w tabelce parametrów. Wybierz telefon, którego oprogramowanie Ci odpowiada i który producent będzie najdłużej aktualizował. Dziś zarówno iPhone'y, jak i flagowe Androidy dostają aktualizacje przez wiele lat.
Czy Android dostaje tyle aktualizacji co iPhone?
Flagowce już tak: Google obiecał 7 lat aktualizacji dla Pixela 8 (2023), a Samsung dla Galaxy S24 (2024). Od 20 czerwca 2025 roku unijne przepisy wymagają aktualizacji systemu przez co najmniej 5 lat od zakończenia sprzedaży modelu.


