Kler – film potrzebny Polsce
Film Kler Smarzowskiego: moja opinia z 2018 r., na ile film jest oparty na faktach, w kim media widziały abp. Mordowicza i co od tamtej pory się zmieniło.
Pierwsza publikacja:

Spis treści
Nigdy nie byłem fanem Wojciecha Smarzowskiego. Jego filmy są dla mnie zbyt przerysowane i po prostu niesmaczne. Sekretne życie policjantów drogówki nie jest tematem, który specjalnie mnie porusza. Efekt był taki, że żadnego jego filmu nie chciałem oglądać drugi raz i nie ciągnęło mnie na kolejne premiery.
Tym razem Smarzowski wybrał temat, którego nie można zignorować. Wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży to szalenie ważny problem i wymaga działania z każdej strony. Tymczasem zamiast o nim rozmawiać, Polska rozpętała wojnę o film. Sprawcy wciąż żyją wśród nas, a ofiary zostają z tym same.
Moja opinia o filmie Kler w jednym zdaniu: to nie jest wybitne kino, ale to film, którego Polska potrzebowała. Poniżej wyjaśniam dlaczego, a w drugiej części sprawdzam, na ile film jest oparty na faktach i co wydarzyło się po jego premierze.
O czym jest film Kler?
Kler to historia trzech księży-przyjaciół i arcybiskupa Mordowicza, który buduje największe sanktuarium w Polsce. Film pokazuje alkoholizm, chciwość, układy z politykami i tuszowanie wykorzystywania dzieci. Arcybiskupa gra Janusz Gajos, a księży Robert Więckiewicz, Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak.
Premiera festiwalowa odbyła się w Gdyni, a do kin film trafił 28 września 2018 roku. Według Wikipedii w pierwszy weekend obejrzało go 935 tys. widzów, co było rekordem. Do początku stycznia 2019 roku widzów było ponad 5,18 mln, a wpływy przekroczyły 105 mln zł. To trzeci wynik wśród polskich filmów po 1989 roku i najlepszy pod względem przychodów.
Film zdobył Nagrodę Specjalną Jury i Nagrodę Publiczności w Gdyni, a później Orły, m.in. dla Jacka Braciaka za główną rolę i Janusza Gajosa za drugoplanową. Obok nagród były protesty. Władze kilku miast, m.in. Ostrołęki i Grodziska Mazowieckiego, próbowały blokować seanse. Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy wzywało do bojkotu, a minister kultury Piotr Gliński nazwał film karykaturą poważnego problemu.
Wojna o film zamiast rozmowy o problemie
Zamiast rozmawiać o krzywdzie dzieci, kłócimy się o to, czy film obraża katolików. Debata szybko zamieniła się w okładanie się etykietami, o czym pisałem w tekście o mowie nienawiści.
Można ten problem pomniejszać, ale jego skali nie wymyślili wrogowie Kościoła. W 2014 roku włoski dziennik „La Repubblica” przytoczył słowa papieża Franciszka, że pedofilami jest ok. 2% duchownych. Watykan zastrzegł potem, że rozmowa nie była nagrywana, a cytat mógł być niedokładny (Wikipedia). Mam jednak doświadczenie z firmami: jeśli prezes sam przyznaje się do problemu z dwoma procentami pracowników, to rzeczywistość rzadko jest łagodniejsza.
Badania prowadzone w innych krajach dają rząd wielkości. Raport John Jay College z 2004 roku wykazał, że w latach 1950–2002 oskarżenia o wykorzystywanie nieletnich dotyczyły ok. 4% amerykańskich duchownych. Australijska komisja królewska podała, że 7% tamtejszych księży było „domniemanymi sprawcami”. Uczciwie trzeba dodać, że oskarżenie to nie wyrok: w USA skazano ułamek oskarżonych. Ofiary często zgłaszają się jednak po wielu latach, gdy sprawa bywa już przedawniona, a sprawca nie żyje.
Kiedy szukałem informacji o polskich przypadkach, sprawy zwykle kończyły się czasowym odsunięciem duchownego albo umorzeniem śledztwa. Ofiary rzadko są pewnymi siebie ludźmi z zapleczem prawnym. W starciu z instytucją, która ma prawników, pieniądze i autorytet, są po prostu bezbronne. Kler pokazuje to bardzo dobrze.
Czy film Kler jest na faktach?
Nie opowiada jednej prawdziwej historii. Postacie i wydarzenia są fikcyjne, ale materiał, z którego je zbudowano, jest prawdziwy. Smarzowski mówił „Polityce”: „Gdyby nie wybuchły afery pedofilskie na Zachodzie, nie zrobiłbym Kleru”. Według Wikipedii scenariusz był na każdym etapie konsultowany z czynnymi i byłymi duchownymi. Fragmenty zeznań ofiar, które słyszymy w filmie, pochodzą z książki Ekke Overbeeka Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią.
Polskie sprawy, które znałem przed premierą, układały się w podobny wzór:
- Abp Juliusz Paetz: w lutym 2002 roku „Rzeczpospolita” opisała oskarżenia o molestowanie poznańskich kleryków. Arcybiskup zrezygnował w marcu 2002 roku, postępowania karnego nie wszczęto, a Stolica Apostolska nałożyła na niego ograniczenia. Dopiero w 2019 roku abp Stanisław Gądecki ujawnił, że uznano go winnym.
- Ks. Henryk Jankowski (zm. 2010): wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku i kapelan Solidarności, bliski współpracownik Lecha Wałęsy. Śledztwo w sprawie 13-letniego chłopca, który nocował na plebanii, umorzono w grudniu 2004 roku po opinii seksuologa.
W amerykańskim Spotlight, nagrodzonym Oscarem za najlepszy film, w napisach końcowych pojawia się lista ponad dwustu miejsc na świecie, gdzie wyszły na jaw nadużycia księży. Jeśli dobrze wyczytałem z ekranu, z Polski był tam tylko Poznań. Czyżby w Polsce zdarzył się tylko jeden taki przypadek?
Kto jest pierwowzorem arcybiskupa Mordowicza?
Twórcy filmu nie wskazali żadnego pierwowzoru i Mordowicz jest postacią fikcyjną. Widzowie i publicyści i tak zaczęli zgadywać. Jakub Majmurek pisał w „Newsweeku” w listopadzie 2019 roku, że osoby znające wewnętrzną sytuację polskiego Kościoła „błyskawicznie rozpoznawały” w Mordowiczu abp. Sławoja Leszka Głódzia (artykuł przytacza Wikipedia). Zauważał przy tym, że Głódź kierował archidiecezją gdańską, a filmowy Mordowicz krakowską.
To interpretacja publicysty, a nie ustalenie faktów. Podobieństwo stylu sprawowania władzy nie oznacza, że prawdziwy hierarcha robił to, co bohater filmu. Wiadomo natomiast, co wydarzyło się później. W sierpniu 2020 roku papież przyjął rezygnację abp. Głódzia, a w marcu 2021 roku Stolica Apostolska po zbadaniu jego zaniedbań w sprawach nadużyć seksualnych nakazała mu zamieszkać poza archidiecezją gdańską. Zakazała mu też udziału w publicznych uroczystościach na jej terenie i zobowiązała do wpłaty na Fundację św. Józefa, która pomaga skrzywdzonym.
Rolę Mordowicza Janusz Gajos zagrał tak, że trudno o niej zapomnieć. Jest w nim i dobrotliwy wujek, i bezwzględny szef korporacji. Może dlatego tylu widzów szukało dla niego twarzy w prawdziwym świecie.
Co mi się w Klerze podobało, a co nie
Kościół ma ogromną siłę. Jego struktury i rzesza wiernych potrafią przejść do porządku dziennego nad okropnymi zdarzeniami. Taki obraz pokazuje Kler i moim zdaniem pokazuje go bardzo dobrze. Smarzowski nie byłby sobą, gdyby czegoś nie przerysował, ale tym razem przesada służy sprawie. Dobra fikcja potrafi czasem powiedzieć o społeczeństwie więcej niż reportaż, co pokazał też serial The People v. O.J. Simpson.
Nie podobały mi się tylko sceny wykorzystywania dzieci. Niewiele pokazywały, a i tak były niesmaczne. Rozumiem jednak, dlaczego reżyser je umieścił. Wielu polskich katolików długo ten problem ignorowało, a kolejne afery bardzo szybko szły w niepamięć. Być może dlatego, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak paskudne są te czyny i jak wielką krzywdę zostawiają na całe życie.
Co się zmieniło od 2018 roku?
Ten tekst napisałem dziewięć dni po premierze. Wtedy wydawało mi się, że Kler może być początkiem rozmowy. Okazał się raczej pierwszą kostką domina:
- Grudzień 2018 – marzec 2019: reportaż „Dużego Formatu” przyniósł nowe oskarżenia wobec ks. Jankowskiego. W marcu 2019 roku rada Gdańska odebrała mu honorowe obywatelstwo, a jego pomnik zdemontowano.
- Marzec 2019: Episkopat opublikował dane o 382 zgłoszeniach wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych z lat 1990–2018 (Wikipedia).
- Maj 2019: papież Franciszek wydał dokument Vos estis lux mundi, który nakłada na duchownych obowiązek zgłaszania nadużyć władzom kościelnym i określa procedury badania zaniedbań biskupów. Od 2023 roku przepisy obowiązują na stałe.
- 11 maja 2019: na YouTube trafił dokument Tomasza i Marka Sekielskich Tylko nie mów nikomu. Według Wikipedii milion wyświetleń zebrał w niecałe 5,5 godziny, a w tydzień ponad 20 mln. Kilka dni później Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu karnego. W 2020 roku powstała kontynuacja, Zabawa w chowanego.
- Wrzesień 2019: powołano Państwową Komisję do spraw Pedofilii, choć jej pierwszego członka wskazano dopiero w maju 2020 roku.
- Grudzień 2019: Franciszek zniósł tajemnicę papieską w sprawach wykorzystywania nieletnich, co ułatwia przekazywanie informacji organom ścigania.
- Listopad 2020: Stolica Apostolska ukarała kard. Henryka Gulbinowicza, m.in. zakazem udziału w uroczystościach publicznych i pochówku w katedrze. W 2021 roku przyszła kolej na abp. Głódzia.
- Wyroki: sądy przyznają ofiarom zadośćuczynienia, np. 1 mln zł od Towarzystwa Chrystusowego w głośnej sprawie z 2018 roku czy 400 tys. zł za tuszowanie nadużyć w styczniu 2025 roku.
- Październik 2025: kard. Grzegorz Ryś powołał Niezależną Komisję Historyczną do zbadania przypadków nadużyć seksualnych w archidiecezji łódzkiej od 1945 roku.
Abp Paetz zmarł w listopadzie 2019 roku, a papież Franciszek w kwietniu 2025 roku. Smarzowski nakręcił w tym czasie nowe Wesele (2021) i Dom dobry (2025), film o przemocy domowej. Kler oglądany dziś wygląda mniej jak przerysowana publicystyka, a bardziej jak zapowiedź tego, co miało dopiero wyjść na jaw.
Moje zdanie
Kler powinien nas łączyć w walce z tym problemem, a nie dzielić na obozy. W 2018 roku pisałem, że księża, którzy krzywdzą dzieci, powinni być sądzeni jak inni obywatele i jak inni sprawcy takich przestępstw. To byłoby sprawiedliwe i zniechęciłoby kolejnych do krzywdzenia dzieci.
Dziś widzę to nieco precyzyjniej. Prawo obowiązuje księży tak samo jak wszystkich, tylko przez lata nie docierało za drzwi kurii i plebanii. Problemem nie był brak przepisów, tylko milczenie, przenoszenie sprawców do innych parafii i lojalność wobec instytucji silniejsza niż lojalność wobec dziecka. O tym, co moim zdaniem robi źle przeciętny wierny, pisałem w tekście o tym, co robi źle polski katolik.
Film nie rozwiązał żadnego z tych problemów. Sprawił tylko, że miliony ludzi przez dwie godziny nie mogły udawać, że ich nie ma. Jak na film reżysera, za którym nie przepadam, to całkiem sporo.
A Ty widziałeś Kler? Zmienił coś w Twoim spojrzeniu na Kościół?
Najczęściej zadawane pytania
Czy film Kler jest na faktach?
Nie opowiada jednej prawdziwej historii, a postacie są fikcyjne. Korzysta jednak z prawdziwych materiałów: fragmenty zeznań ofiar pochodzą z książki Ekke Overbeeka Lękajcie się, a scenariusz konsultowano z czynnymi i byłymi księżmi.
Kto jest pierwowzorem arcybiskupa Mordowicza?
Twórcy filmu pierwowzoru nie wskazali. Część publicystów, m.in. Jakub Majmurek w „Newsweeku”, pisała, że wielu widzów dopatrywało się w Mordowiczu podobieństw do abp. Sławoja Leszka Głódzia. To interpretacja, nie potwierdzony fakt.
Kto wyreżyserował film Kler i kto w nim gra?
Reżyserem jest Wojciech Smarzowski, autor m.in. Wesela, Drogówki i Wołynia. Arcybiskupa Mordowicza zagrał Janusz Gajos, a księży Robert Więckiewicz, Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak.


