Osobiste wycieczki w skarpetach i sandałach

Jak oszczędzać pieniądze? 4 metody, które tylko udają oszczędzanie

Jak oszczędzać pieniądze? Najpierw zarabiaj więcej. Opisuję cztery popularne metody, które tylko udają oszczędzanie, i podpowiadam, co działa naprawdę.

Pierwsza publikacja:

Nosacz sundajski, małpa o rudawym futrze i dużym, zwisającym nosie, na rozmytym zielonym tle
Nosacz sundajski, patron polskich memów o Januszach, wie, jak oszczędzać pieniądze
Spis treści
  1. 1. Oszczędzaj z niczego
  2. 2. Znajdź dodatkową pracę
  3. 3. Zostań łowcą fuch, czyli metoda Wąsatego Janusza
  4. 4. Lepiej gadaj, niż działaj
  5. Jak oszczędzać pieniądze skutecznie? Co działa naprawdę
  6. Co się zmieniło od 2018 roku?
  7. Moje zdanie

Aby skutecznie oszczędzać pieniądze, trzeba zarabiać więcej. Tak powie każdy, kto odłożył sporo pieniędzy. Ci, którym się to nie udało, odpowiedzą, że łatwo tak mówić, i znajdą „lepszą metodę”. Na przykład zamiast droższego iPhone’a kupią telefon LG, bo ma lepsze parametry i jest „za darmo” w abonamencie.

Życie szybko weryfikuje takie decyzje. LG po roku przestaje się nadawać do użytku, więc kupujemy nowy telefon, tym razem Samsunga. Potem kolejny. Po kilku latach okazuje się, że zamiast jednego telefonu mieliśmy trzy tańsze i łącznie wydaliśmy na urządzenie do dzwonienia znacznie więcej.

Piszę to na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Przez ostatnie pięć lat używałem iPhone’a 5s, teraz korzysta z niego moja mama i jest bardzo zadowolona. Moi znajomi po latach walki z androidami też przesiedli się na iPhone’y. Wydali więcej na start, ale problem z telefonem zniknął. Taki zakup jest oszczędnością, choć z zewnątrz wygląda na szpan.

Nie twierdzę, że droższe zawsze znaczy lepsze. O tym, kiedy warto dopłacić, pisałem w tekście iPhone kontra reszta androidów. Twierdzę, że liczyć trzeba koszt na rok używania, a nie cenę na metce. Prosty przykład z zaokrąglonymi, poglądowymi liczbami:

Jeden droższy telefon Trzy tańsze telefony
Wydatek w ciągu 5 lat 3000 zł 3 × 1200 zł = 3600 zł
Koszt na rok używania 600 zł 720 zł
Dodatkowo spokój przenoszenie danych, serwis, nerwy

Najczęściej dobre metody oszczędzania nie są popularne. Ludzie wolą szybkie i pozornie skuteczne sposoby, a do tego lubimy być niekonsekwentni: coś szybko zacząć i zaraz porzucić. Tymczasem w finansach, jak w maratonie, wygrywa spokój i cierpliwość.

Jak więc oszczędzać pieniądze? Moja odpowiedź brzmi: zwiększaj dochód i nie pozwól, żeby wydatki rosły razem z nim. Poniżej opisuję cztery metody, które cieszą się dużą popularnością, choć moim zdaniem tylko udają oszczędzanie.

1. Oszczędzaj z niczego

Ta metoda nie jest skuteczna, a mimo to ma mnóstwo zwolenników. Uczymy się, jak oszczędzać, czytamy poradniki i chodzimy na szkolenia, a zarabiamy tyle, że ledwo starcza do pierwszego.

Nie mam nic przeciwko edukacji finansowej. Michał Szafrański, który w latach 2012–2022 prowadził popularny blog „Jak oszczędzać pieniądze”, w 2016 roku wydał własnym sumptem książkę Finansowy ninja. Do października 2018 roku sprzedało się jej ponad 62 tys. egzemplarzy, co pokazuje, jak bardzo Polacy chcą ogarnąć domowy budżet. To porządny elementarz. Problem w tym, że nawet najlepszy budżet nie wyciśnie oszczędności z pensji, która ledwo pokrywa życie.

Wydatki mają swoje dno. Czynsz, jedzenie, dojazdy i rachunki trzeba zapłacić. Jeśli wydajesz 3000 zł miesięcznie i z największym wysiłkiem obetniesz 10%, zostanie Ci 300 zł. Dochód takiego dna nie ma. Podwyżka o 20% przy tych samych wydatkach daje 600 zł, a zmiana pracy na lepiej płatną często znacznie więcej. Nie lepiej poświęcić czas na pracę nad wyższym przychodem?

Może się nawet okazać, że wcale nie musisz uczyć się oszczędzać. Umiesz, bo nauczyłeś się tego od rodziców. Brakowało Ci tylko wyższych zarobków.

Jest jedno zastrzeżenie i uczciwie je przyznaję. Wyższy dochód bez żadnej dyscypliny łatwo przejeść. Kiedy razem z zarobkami rosną samochód, mieszkanie i wakacje, na koncie nadal jest zero. Dyscyplina finansowa ma więc sens, ale jako drugi krok, a nie pierwszy.

2. Znajdź dodatkową pracę

Bardzo popularną metodą na zwiększenie przychodu jest wzięcie drugiego etatu albo stałych zleceń po godzinach. Tu 2 tys., tam 2 tys., razem 4 tys. Bywa, że ludzie pracują po 16 godzin dziennie i wykańczają się psychicznie i fizycznie. Nie zdają sobie sprawy, jak ważny jest odpoczynek, i w imię wyższego zarobku wpędzają się w chroniczne zmęczenie.

Tak nie da się funkcjonować na dłuższą metę i nie jest to wyłącznie moje zdanie. WHO i Międzynarodowa Organizacja Pracy oszacowały w 2021 roku, że praca przez 55 godzin tygodniowo lub dłużej wiąże się z o 35% wyższym ryzykiem udaru i o 17% wyższym ryzykiem zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca. Punktem odniesienia był tydzień pracy trwający 35–40 godzin. Według tych samych szacunków w 2016 roku długie godziny pracy przyczyniły się do 745 tys. zgonów na świecie.

Z perspektywy czasu pieniądze wypracowane w ten sposób nie mają dużej wartości, a zdrowie już ucierpiało. Jak radzić sobie z chronicznym stresem, pisałem w tekście co zrobić, żeby się nie stresować.

Nie każda praca po godzinach jest zła. Jeśli uczysz się czegoś nowego, budujesz własną firmę albo przez kilka miesięcy zbierasz na konkretny cel, to inwestycja. Jeśli po prostu powielasz to samo za te same stawki, bo „trzeba dorobić”, wpadasz w pułapkę. Moja zasada brzmi: jak już wykonujesz jakąś pracę, skup się na niej, a jeśli dzięki niej nie możesz zarobić więcej, zmień ją.

3. Zostań łowcą fuch, czyli metoda Wąsatego Janusza

Okazjonalne, szybkie pieniądze to podstawa funkcjonowania tak zwanego Janusza biznesu. Ja jestem Brodaty Janusz, a on jest Wąsaty Janusz. Różnica jest zasadnicza. Wąsaty jest wszędzie tam, gdzie pojawia się okazja na szybki zarobek. Gdzieś złapie lepszą fuchę, gdzieś gorszą.

Niestety Wąsaty Janusz robi sobie krzywdę, bo cały czas się rozdrabnia. Kto się specjalizuje, ten po kilku latach zbiera owoce: jest lepszy od innych, może brać wyższe stawki, a klienci przychodzą z polecenia. Doświadczenie procentuje jak lokata. Łowca fuch co roku zaczyna od nowa i stoi w tym samym miejscu, chyba że akurat jest z Grażyną na wakacjach w Egipcie.

Skrajną wersją tego myślenia jest szukanie pieniędzy w ogóle bez pracy. Dlaczego to najgorszy pomysł ze wszystkich, opisałem w tekście Chcesz zniszczyć sobie życie? Zagraj w Totka.

4. Lepiej gadaj, niż działaj

Wydaje mi się, że najgorszym sposobem na robienie czegokolwiek jest wyłącznie mówienie o tym. Wiem, że czasem samo mówienie może coś uruchomić, ale zwykle tak się nie dzieje. Zmiany przynosi działanie. Niestety ludzie nie lubią zmian, bo wtedy znowu trzeba coś zrobić, żeby się do nich dostosować.

Gadanie ma wiele przebrań. Planowanie budżetu, którego nigdy się nie wdraża. Kolejny kurs, kolejny webinar, kolejna książka o sukcesie. O tym, czy książki motywacyjne w ogóle warto czytać, napisałem osobny tekst. Do tego dochodzi czekanie na „lepszy moment”, żeby porozmawiać z szefem o podwyżce.

Dlatego jeżeli nie chcesz nic robić, to mów. A jeżeli chcesz coś osiągnąć, to rób. Jeśli będziesz działać konsekwentnie i w miarę z sensem, masz dużą szansę na sukces.

Jak oszczędzać pieniądze skutecznie? Co działa naprawdę

Skoro wiadomo, czego nie robić, pora na kilka zasad, które moim zdaniem działają. Traktuj je jako zdrowy rozsądek, a nie poradę inwestycyjną:

  • Inwestuj w siebie. Nowe umiejętności, certyfikaty i język obcy to zwykle najlepiej oprocentowana lokata, jaką masz. Czy potrzebne są do tego studia, rozważałem w tekście o wartości wyższego wykształcenia.
  • Rozmawiaj o pieniądzach. O podwyżkę trzeba poprosić, a zmiana pracy bywa najszybszą drogą do wyższej pensji.
  • Odkładaj część każdej podwyżki. Jeśli dostajesz 500 zł więcej, niech przynajmniej połowa trafia na oszczędności, zanim przyzwyczaisz się do wyższego poziomu życia.
  • Płać najpierw sobie. Ustaw stałe zlecenie na konto oszczędnościowe w dniu wypłaty. To, co zostanie, możesz wydać bez wyrzutów sumienia.
  • Zbuduj poduszkę finansową. Kilka miesięcy wydatków odłożonych na czarną godzinę daje spokój i lepszą pozycję w negocjacjach. Łatwiej odejść z beznadziejnej pracy, gdy nie musisz się bać o czynsz.
  • Licz koszt na rok używania. Telefon, buty, samochód czy pralka, które trzeba szybko wymieniać, często wychodzą drożej niż porządne.

Co się zmieniło od 2018 roku?

Kiedy pisałem ten tekst, inflacja w Polsce wynosiła 1,6% rocznie i mało kto się nią przejmował. Kolejne lata boleśnie potwierdziły, że oszczędzanie „z niczego” nie działa.

Inflacja zjadła oszczędności. Według danych GUS ceny rosły średnio o 14,4% w 2022 roku i o 11,4% w 2023 roku, a w lutym 2023 roku inflacja rok do roku sięgnęła 18,4%. Gdy złoży się roczne wskaźniki z lat 2019–2025, wychodzi, że średnie ceny w 2025 roku były o mniej więcej 52% wyższe niż w 2018. Kto przez te lata trzymał pieniądze na nieoprocentowanym koncie, realnie stracił około jednej trzeciej ich wartości. W 2026 roku inflacja wróciła w okolice 2–3,5% rok do roku, ale ceny już nie spadną do dawnego poziomu.

Wygrali ci, którym rosły dochody. Płaca minimalna wzrosła z 2100 zł brutto w 2018 roku do 4806 zł brutto w 2026 roku, czyli ponad dwukrotnie i wyraźnie szybciej niż ceny. Kto w tym czasie zmienił pracę albo wynegocjował podwyżki, przeszedł przez kryzys suchą stopą. Kto „oszczędzał z niczego” przy stojącej pensji, zbiedniał.

Pojawiły się nowe narzędzia. Od 2019 roku działają Pracownicze Plany Kapitałowe. Pracownik wpłaca standardowo 2% pensji, pracodawca 1,5%, a państwo dokłada 250 zł wpłaty powitalnej i 240 zł dopłaty rocznej. Ministerstwo Finansów sprzedaje też obligacje skarbowe, w tym indeksowane inflacją czteroletnie COI i dziesięcioletnie EDO. Nie mówię, co masz wybrać, bo to zależy od Twojej sytuacji. Dobrze jednak wiedzieć, że skarpeta nie jest jedyną opcją.

A mój przykład z telefonami zestarzał się lepiej, niż myślałem. W 2021 roku LG całkowicie wycofało się z produkcji smartfonów. Tymczasem iPhone 5s, wprowadzony do sprzedaży we wrześniu 2013 roku, jeszcze w styczniu 2026 roku dostał od Apple aktualizację iOS 12.5.8, która przedłużyła ważność wygasającego certyfikatu systemowego. Ponad 12 lat wsparcia dla jednego telefonu to dopiero jest oszczędzanie.

Moje zdanie

Wszystkie cztery złe metody łączy jedno: dają poczucie, że coś robisz, a w rzeczywistości nie przybliżają Cię do celu. Cięcie wydatków bez wzrostu dochodu ma swoje granice. Druga praca kosztuje zdrowie. Fuchy nie budują doświadczenia, a gadanie nie buduje niczego.

Odmawianie sobie kawy na mieście niewiele tu zmieni. Pieniądze odkładają się wtedy, gdy zarabiasz więcej, niż wydajesz, a ta różnica z roku na rok rośnie. Dlatego najpierw pracuj nad dochodem, a potem pilnuj, żeby wydatki nie rosły równie szybko.

A Ty jaką „metodę oszczędzania” stosowałeś najdłużej, zanim zrozumiałeś, że nie działa?

Najczęściej zadawane pytania

Jak zacząć oszczędzać pieniądze, gdy mało zarabiam?

Zacznij od małej kwoty, którą automatycznie odkładasz w dniu wypłaty, ale większość energii włóż w podniesienie dochodu: naukę nowych umiejętności, rozmowę o podwyżce albo zmianę pracy. Wydatki mają swoje dno, a dochód może rosnąć.

Ile pieniędzy warto mieć odłożone na czarną godzinę?

Popularna reguła mówi o poduszce finansowej na poziomie 3–6 miesięcy niezbędnych wydatków, trzymanej w łatwo dostępnym i bezpiecznym miejscu. Dokładna kwota zależy od stabilności Twoich dochodów i zobowiązań.

Czy warto brać dodatkową pracę, żeby więcej zaoszczędzić?

Na krótko i na konkretny cel czasem tak, na stałe raczej nie. WHO i ILO szacują, że praca przez 55 godzin tygodniowo lub dłużej wiąże się z o 35% wyższym ryzykiem udaru i o 17% wyższym ryzykiem zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca.

Kim jest Wąsaty Janusz?

To internetowy archetyp polskiego drobnego przedsiębiorcy, który łapie każdą okazję na szybki zarobek, zamiast budować firmę i specjalizację. W tym tekście jest przestrogą, a nie wzorem.

Pozostałe wpisy