Jak brać narkotyki i nie zostać zmiecionym z planszy?
Nie namawiam, ale nie udaję, że narkotyków nie ma. Czym jest redukcja szkód, co grozi za dżonty i inne narkotyki w Polsce i gdzie szukać pomocy?
Pierwsza publikacja:

Spis treści
- Nasi dziadkowie też brali, tylko inaczej
- Alkohol to też narkotyk
- Zakazać zamiast zrozumieć
- Co grozi za narkotyki w Polsce?
- Redukcja szkód, czyli jak nie dać się zmieść z planszy
- Sprawdź, czy to jest dla Ciebie
- Jak rozmawiać o narkotykach z bliskimi?
- Gdzie szukać pomocy?
- Co się zmieniło od 2018 roku?
- Moje zdanie
Żyjemy w czasach, w których dostęp do niemal każdej substancji jest kwestią kilku wiadomości w telefonie. Nasi rodzice nie mieli takiego „komfortu”, bo mieli wojnę, komunę i inne zamienniki. Siłą rzeczy ich wiedza o narkotykach jest mniejsza, więc doświadczenia dla kolejnych pokoleń zbiera nasze pokolenie. Pytanie, czy robi to mądrze.
Czytając biografię Steve’a Jobsa, dowiedziałem się, że swoje doświadczenia z LSD nazywał jedną z dwóch, trzech najważniejszych rzeczy w życiu. Ksiądz w szkole przekonywał mnie z kolei, że po LSD przez lata będę miał nawroty koszmarów. Skąd więc czerpać wiedzę o tym, czy i jak brać narkotyki?
Moja odpowiedź: najbezpieczniej jest nie brać wcale. Jeśli jednak ktoś i tak bierze, a wielu bierze, to lepiej, żeby wiedział, jak ograniczyć ryzyko, niż żeby uczył się na własnej skórze. To podejście nazywa się redukcją szkód. Poniżej piszę, na czym polega, co grozi za narkotyki w Polsce i gdzie szukać pomocy.
Ważne: ten tekst nie jest zachętą do brania ani poradą medyczną. Posiadanie narkotyków jest w Polsce przestępstwem. Jeśli ktoś po zażyciu czegokolwiek traci przytomność, ma drgawki, problemy z oddychaniem albo bardzo wysoką temperaturę, dzwoń pod 112.
Nasi dziadkowie też brali, tylko inaczej
Poprzednie pokolenia również brały narkotyki, tyle że na mniejszą skalę i bez internetu. Mój polonista z liceum, tłumacz Goethego i człowiek o kwalifikacjach wysokich jak na nauczyciela, lubił wspominać, że nasi wieszczowie nie stronili od używek. Opium, eter czy haszysz nie były im obce.
Najlepiej udokumentowanym przykładem jest Witkacy. W 1932 r. wydał książkę Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter, w której opisał własne eksperymenty, prowadzone zresztą pod okiem zaprzyjaźnionych lekarzy. Bardziej niż przed peyotlem przestrzegał w niej przed nikotyną, alkoholem i kokainą.
W PRL-u narkotyki też były, na przykład „kompot”, czyli domowej roboty opioid nazywany polską heroiną. W 1978 r. Marek Kotański założył w Głoskowie pierwszy ośrodek, z którego wyrósł Monar. Dziś to sieć ponad 130 placówek pomocy w całym kraju.
Przez wojny, komunę i zerwane ciągłości wiele tradycji zaginęło, w tym te „nienormalne”, związane z używkami. Dlatego o alkoholu jako społeczeństwo wiemy dużo, a o reszcie prawie nic.
Alkohol to też narkotyk
Alkohol to chyba najpopularniejszy narkotyk świata. Jest z nami od tysięcy lat i jakoś nie mamy bzika na punkcie jego zakazywania. Amerykanie spróbowali, a prohibicja w latach 1920–1933 dała im głównie przemyt, gangi Ala Capone i bimber, po którym ludzie ślepli.
Z alkoholem mamy też ogromne doświadczenie kulturowe. Rodzice wiedzieli, kiedy pozwolić nam na pierwszy łyk. Niektórzy specjalnie dawali dzieciom spróbować piwa kilka lat przed osiemnastką, żeby pokazać, że nie ma w nim nic tajemniczego. Z innymi substancjami takiej wiedzy nie mamy. Dopiero teraz pojawiają się rodzice, którzy sami palą dżonty.
W 2010 r. zespół brytyjskich naukowców pod kierunkiem Davida Nutta opublikował w „The Lancet” ranking szkodliwości 20 substancji, biorąc pod uwagę szkody dla samego użytkownika i dla otoczenia. Najbardziej szkodliwy w ogóle okazał się alkohol, przed heroiną i crackiem. Zadecydowały szkody wyrządzane innym: przemoc, wypadki, rozbite rodziny. Dla samego użytkownika najgroźniejsze były heroina, crack i metamfetamina. Autorzy podsumowali, że status prawny substancji ma niewiele wspólnego z ich rzeczywistą szkodliwością (Wikipedia). Szerzej pisałem o tym przy okazji historii LSD.
Z tego rankingu nie wynika, że jakakolwiek substancja jest „bezpieczna”. Wynika z niego tylko tyle, że podział na „legalne, więc w porządku” i „narkotyki, więc zło” to lenistwo myślowe, które z myśleniem krytycznym ma niewiele wspólnego.
Zakazać zamiast zrozumieć
Sprawdzona metoda na wszystko, czego nie rozumiemy, to zakazać i nie rozmawiać. Stosowano ją wszędzie i zawsze, a narkotyki nie są wyjątkiem. Zakaz nie sprawia jednak, że substancje znikają. Sprawia za to, że:
- nie wiesz, co bierzesz, bo skład czarnorynkowego towaru to loteria i w jednej substancji bywa domieszka innej, często groźniejszej,
- zarabiają na tym grupy przestępcze, które przy okazji zajmują się wymuszeniami czy przemocą,
- ludzie boją się prosić o pomoc, bo się wstydzą albo boją policji.
Polska przerobiła to na własnej skórze z dopalaczami. W październiku 2010 r. zamknięto i zaplombowano większość sklepów, które je sprzedawały. Do 18 października odnotowano ponad 300 hospitalizacji z podejrzeniem zatrucia. Rynek przeniósł się do internetu, a producenci zmieniali wzory chemiczne szybciej, niż ustawodawca dopisywał je do list.
Uprzedzenia hamują też naukę. Przez dziesięciolecia badania nad substancjami psychoaktywnymi były niemal zamrożone. Dziś to się powoli zmienia. W 2019 r. amerykańska FDA dopuściła esketaminę, pochodną ketaminy, do leczenia depresji, a badania nad psylocybiną czy MDMA w terapii trwają. Idą powoli i z wpadkami, o czym piszę w aktualizacji na końcu.
Co grozi za narkotyki w Polsce?
Zanim ktokolwiek zacznie eksperymentować, powinien znać realia prawne. Polskie prawo nie przewiduje „bezpiecznej” ilości, karalne jest posiadanie nawet odrobiny. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii:
| Sytuacja | Co grozi |
|---|---|
| Posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych (art. 62 ust. 1) | do 3 lat pozbawienia wolności |
| Wypadek mniejszej wagi (art. 62 ust. 3) | grzywna, ograniczenie wolności albo do roku pozbawienia wolności |
| Posiadanie znacznej ilości (art. 62 ust. 2) | znacznie surowsza kara |
| Nieznaczna ilość na własny użytek (art. 62a) | prokurator lub sąd może, ale nie musi, umorzyć postępowanie |
Do tego dochodzi kilka rzeczy, o których ludzie często nie wiedzą. Od 21 sierpnia 2018 r. posiadanie, wytwarzanie i sprzedaż dopalaczy, nazwanych w ustawie „nowymi substancjami psychoaktywnymi”, są przestępstwami, tak samo jak w przypadku klasycznych narkotyków. Prowadzenie pojazdu pod wpływem środka odurzającego jest przestępstwem niezależnie od tego, czy masz coś przy sobie.
Te informacje są ogólnym obrazem, a nie poradą prawną. Jeśli masz konkretny problem, porozmawiaj z prawnikiem.
Dżonty, czyli marihuana a polskie prawo
„Dżonty” albo „dzonty” to slangowa nazwa skrętów z marihuaną, spolszczona od angielskiego joint. Wiele osób traktuje je jak coś pośredniego między papierosem a narkotykiem. Polskie prawo widzi to inaczej: za posiadanie marihuany grozi to samo co za posiadanie innych narkotyków, czyli sprawa z art. 62 i w najlepszym razie umorzenie.
Wyjątkiem jest marihuana medyczna. Od 1 listopada 2017 r. można ją legalnie kupić w aptece, ale tylko na receptę. O tym, czy przepisy o posiadaniu złagodnieją, piszę w aktualizacji na końcu tekstu.
Redukcja szkód, czyli jak nie dać się zmieść z planszy
Redukcja szkód (ang. harm reduction) to podejście przyjęte przez większość systemów zdrowia publicznego na świecie. W Polsce rozwijają je m.in. Monar i organizacje pozarządowe, takie jak Społeczna Inicjatywa Narkopolityki. Wychodzą z prostego i trochę niewygodnego założenia: ludzie biorą i będą brać, więc lepiej, żeby przeżyli i nie zrobili sobie trwałej krzywdy.
Oto zasady, które powtarzają eksperci od redukcji szkód:
- Najbezpieczniej nie brać wcale. Każda substancja niesie ryzyko. Decyzja „nie” jest zawsze w porządku, niezależnie od tego, co mówią znajomi.
- Nie zakładaj, że wiesz, co bierzesz. Na czarnym rynku nie ma ulotek ani kontroli jakości. Organizacje redukcji szkód informują o możliwości testowania substancji.
- Nie mieszaj. Na imprezach mówi się: nie jesteś DJ-em, nie miksuj. Łączenie różnych substancji, a zwłaszcza alkoholu z innymi środkami i lekami, np. uspokajającymi, mocno zwiększa ryzyko zatrucia i przedawkowania.
- Nie bądź sam. Niech obok będzie trzeźwa osoba, której ufasz i która w razie czego wezwie pomoc.
- Nastawienie i otoczenie mają znaczenie. Zły dzień, kryzys psychiczny, obce miejsce i obcy ludzie to proszenie się o kłopoty, szczególnie przy substancjach psychodelicznych.
- Nie prowadź. Ani samochodu, ani hulajnogi.
- Gdy dzieje się coś złego, dzwoń pod 112. Powiedz ratownikom, co zostało przyjęte, bo to może zdecydować o leczeniu. Ich zadaniem jest ratować zdrowie.
Zostają nawroty, którymi straszył ksiądz. Istnieje zaburzenie nazywane HPPD, w którym po zażyciu substancji halucynogennych zaburzenia widzenia utrzymują się albo wracają. Z badań wynika jednak, że u większości ludzi takie efekty są przejściowe i niegroźne, a pełnoobjawowe, uciążliwe HPPD zdarza się rzadko (Wikipedia). Ksiądz przesadzał, ale nie zmyślał od zera.
Sprawdź, czy to jest dla Ciebie
Organizmy są różne. Jedne wytrzymają czterdzieści lat picia wódki, inne padną po roku. Według amerykańskiego Narodowego Instytutu ds. Nadużywania Narkotyków (NIDA) geny odpowiadają za 40–60% ryzyka uzależnienia. Im wcześniej ktoś zaczyna, tym większa szansa na poważne problemy, bo mózg nastolatka wciąż się rozwija, zwłaszcza w obszarach odpowiedzialnych za kontrolę impulsów (NIDA).
Zapal czerwoną lampkę, jeśli:
- w Twojej rodzinie były uzależnienia,
- po pierwszym papierosie od razu paliłeś nałogowo,
- po alkoholu zmieniasz się nie do poznania albo nie potrafisz przestać,
- zmagasz się z depresją, lękami lub innymi problemami psychicznymi,
- chcesz coś wziąć po to, żeby uciec od problemów.
Moim zdaniem dużo podpowiada też dzieciństwo. Paliłem te same niedopałki co koledzy, tylko że ja potem szedłem grać w piłkę, a oni po kątach palili już całe szlugi. Większa podatność nie oznacza, że zostaniesz narkomanem. Jest ostrzeżeniem, które trzeba szanować, żeby nie zmiotło Cię z planszy.
Najważniejszy jest jednak powód. Narkotyki, tak samo jak alkohol, brane po to, żeby zagłuszyć problemy, prowadzą do zniszczenia, bo do starego problemu dochodzi nowy. Jeśli czujesz, że potrzebujesz czegoś, żeby odreagować, zacznij raczej od tego, jak radzić sobie ze stresem.
Jak rozmawiać o narkotykach z bliskimi?
Przede wszystkim rozmawiać. My możemy udawać, że narkotyków nie ma, ale nasze dzieci już nie. Jeśli dorośli milczą, dziecko zostaje z wiedzą z internetu i od kolegów.
Uderza mnie, jak różnie traktujemy uzależnienia. Pijaczek pod sklepem bywa postacią niemal sympatyczną, kimś, kto czasem powie coś śmiesznego. Osoba uzależniona od narkotyków od razu ląduje na marginesie, z łatką „ćpuna”. Taka stygmatyzacja nikomu nie pomaga. Sprawia tylko, że ludzie dłużej ukrywają problem i później proszą o pomoc.
Dlatego lepiej podejść do tematu z dystansem: nie oceniać od progu, pytać o przyczyny i mówić o faktach zamiast straszyć. Nastolatek szybko wyczuje przesadę. Jeśli raz przyłapie dorosłego na straszeniu, przestanie go słuchać także wtedy, gdy ten mówi prawdę.
Gdzie szukać pomocy?
Jeśli Ty albo ktoś bliski macie problem, nie musicie go rozwiązywać sami:
- 800 199 990: Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia, bezpłatny, czynny codziennie w godz. 16–21, wspierany przez Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom,
- 116 111: całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, z czatem na stronie 116111.pl,
- 112: w każdej sytuacji zagrożenia życia,
- mapa placówek KCPU z poradniami, oddziałami detoksykacyjnymi i ośrodkami terapii w całej Polsce,
- Monar, czyli ponad 130 placówek, od poradni po ośrodki stacjonarne,
- Społeczna Inicjatywa Narkopolityki, która zajmuje się redukcją szkód i wsparciem na imprezach oraz prowadzi listę miejsc, w których można szukać pomocy.
Co się zmieniło od 2018 roku?
Od czasu, gdy pisałem ten tekst, sporo się wydarzyło, choć w Polsce mniej, niż wielu się spodziewało.
Psychodeliki w medycynie zrobiły krok w przód i krok w tył. Po esketaminie wydawało się, że następna w kolejce jest terapia PTSD wspomagana MDMA. W sierpniu 2024 r. FDA odrzuciła jednak wniosek firmy Lykos Therapeutics, wskazując m.in. na problemy metodologiczne badań. Czasopismo „Psychopharmacology” wycofało trzy powiązane publikacje (Wikipedia). O Ricku Doblinie, którego organizacja MAPS stała za tymi badaniami, pisałem w tekście o szukaniu autorytetów.
Sąsiedzi poszli dalej. Od kwietnia 2024 r. dorośli w Niemczech mogą legalnie posiadać i uprawiać ograniczone ilości konopi.
W Polsce na razie są projekty. W marcu 2026 r. do Sejmu trafił poselski projekt, zgodnie z którym posiadanie do 15 g marihuany na własny użytek i uprawa jednej rośliny przestałyby być przestępstwem (druk nr 2672). Na początku października 2026 r. wciąż czekał w komisji. Uchwalono za to rządową nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, podpisaną w lipcu 2026 r., która ma ułatwić dostęp do leczenia uzależnień, w tym leczenia substytucyjnego.
Kary za posiadanie w Polsce się więc nie zmieniły. Zmieniło się to, że o narkotykach rozmawia się dziś znacznie poważniej niż w 2018 r.
Moje zdanie
Napis na ścianie z obrazka nad tekstem mówi w gruncie rzeczy to samo co ten wpis, tylko krócej i dosadniej. Narkotyki potrafią zmieść z planszy, a w ich przypadku do ryzyka zdrowotnego prawo dokłada jeszcze własne.
Nie wierzę w straszenie ani w udawanie, że problemu nie ma. Wierzę w wiedzę. Kto decyduje się eksperymentować, powinien wiedzieć, co ryzykuje, jak ograniczyć szkody i gdzie szukać pomocy. A jeśli czujesz, że to nie jest dla Ciebie, posłuchaj tego głosu.
Najczęściej zadawane pytania
Co to są dżonty?
„Dżonty” (też „dzonty”) to slangowe określenie skrętów z marihuaną, od angielskiego słowa joint. Posiadanie marihuany jest w Polsce przestępstwem, z wyjątkiem marihuany medycznej przepisanej przez lekarza.
Co grozi za posiadanie narkotyków w Polsce?
Za posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych grozi do 3 lat pozbawienia wolności, a w wypadku mniejszej wagi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do roku. Przy nieznacznej ilości na własny użytek prokurator lub sąd może umorzyć postępowanie.
Czym jest redukcja szkód?
To podejście zdrowia publicznego, które zamiast moralizować, ogranicza szkody związane z używaniem substancji: zatrucia, przedawkowania, zakażenia i wypadki. Obejmuje m.in. edukację, wsparcie na imprezach i leczenie substytucyjne.
Gdzie szukać pomocy przy problemie z narkotykami?
Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia działa pod bezpłatnym numerem 800 199 990 codziennie w godz. 16–21. Dzieci i młodzież mogą dzwonić całą dobę pod 116 111. Placówki leczenia uzależnień znajdziesz na mapie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.


